Friday, September 25, 2015

Chapter Three: Hello To Hell.

16 marca 2015r.

     „Będzie dobrze, jeśli zamówię pizzę dzisiaj wieczorem?” Usłyszałam jak mój tata pyta mnie z kanapy, kiedy weszłam do pokoju. Położyłam torbę na podłodze i stłumiłam westchnięcie jak spojrzałam na cztery puste opakowania po pizzy, już leżące na kuchennym stole.

   „Yeah, to będzie OK. Muszę iść do biblioteki, więc odbiorę w drodze powrotnej do domu,” powiedziałam. Potrzebuję porozmawiać z Carter o tym, co się wydarzyło. To oczywiste, że policja ukrywa to z jakiegoś powodu i myślę, że powinnam dowiedzieć się dlaczego. Po szybkim napisaniu do Carter, schowałam mój telefon do kieszeni i kierowałam się w stronę drzwi.

        „Jesteś pewna? To nie jest dla mnie problemem, mogę odebrać.” Powiedział przeciągając się na kanapie, a ja wzięłam kluczki ze stołu. „Jedź ostrożnie!”

        „Będę!” Odpowiedziałam, jak zamykałam drzwi i wyszłam. Kocham mojego tatę i wiem że bycie samotnym rodzicem musi być trudne, ale czasami mam dość pizzy lub pracy każdej nocy i mnie bycia bardziej dorosłą, niż byłabym mając dwoje rodziców mieszkających razem. 

        Droga do biblioteki była krótka i odkąd Carter mieszka tuż obok niej, ona już na mnie czekała w środku. „Dlaczego chciałaś się spotkać tutaj? Zapomniałaś że mieszkam prawie tutaj?” Spytała, wskazując przez okno.

        „Potrzebuje kilka rzeczy i chciałam uniknąć przesłuchania od Twojej mamy o tym co się zdarzyło obok mnie.” Uśmiechnęła się i podążyła za mną jak szłam do działu Literatura Faktu/Informacje. „Poza tym, zrobiłam własne śledztwo i dowiedziałam się kilku interesujących informacji.”

        „Spójrz na siebie Nancy Drew*,” zażartowała jak szukałam w książkach. Jeśli mam zrobić więcej badań w tym temacie, chce to zrobić dobrze. To znaczy że zamierzam poczytać o tym jak policja przypuszczalnie wykonuje swoją pracę. „Jak bardzo chciałam by usłyszeć o tych poszukiwaniach, mam własne pytania.”

        Podniosłam brew na nią ale ona była niewzruszona. „Czy planujesz być następną dziewczyną w ciąży z dzieckiem praktykanta?”
     
            „Zamknij się,” powiedziałam jak przepchnęłam ją łokciem. Wyciągnęłam kilka książek związanych z pracą detektywów i próbowałam ukryć rumieniec. Ostatnią rzeczą jaką zamierzam to bycie w ciąży i ostatnią osobą z którego powodu to mógłby być to Harry Styles.
      
         „Oh, daj spokój. Gadałaś z nim kiedy myłaś swoje ręce i wtedy kiedy odprowadzał Cię do sekretariatu. To zawsze się tak zaczyna.” Spojrzałam na nią spod byka, ale ona nadal się uśmiechała. „Myślę, że jesteś jednym z niewielu ludzi, którzy nie próbowali z praktykantami.”
     
           „Nie każdy ma talent do tego, jak ty."

        „Nic na to nie poradzę, że jestem tak czarująca i charyzmatyczna i piękna i... Czekaj, o czym mówię?" Spytała z fałszywym zamieszaniem. Przewróciłam oczami i wręczyłam jej książki, które trzymałam jak rozglądałam się za innymi.

        „Wracając do czegoś ważnego,” powiedziałam, jak skończyłam jej temat konwersacji. „Policja mówi ludziom że włamanie poszło źle, ale to nie było to. Wiedziała, kto to był i ją zamordował.”

          Carter pokiwała głową. „I gdzie dostałaś te informacje? Albo jest to tylko jedno z Twoich przeczuć?”

                Próbowałam po raz kolejny się nie zarumienić i udawać że czegoś szukam na następnej półce. „Panna Beth powiedziała mi.” Carter dała mi kolejne spojrzenie z niedowierzaniem. „Daj spokój, ma dobre informacje. Wierze jej.”

        „Dlaczego? Okej, czasami zna wiadomości, ale nie o śledztwie w sprawie morderstwa lub cokolwiek. Pokładasz za dużo wiary w kimś kto spędza połowę swojego wolnego czasu ubierając swojego psa,” powiedziała Carter dosadnie. Wzruszyłam ramionami. „Nawet jeśli ma rację, co zamierzasz z tym zrobić? To jest praca policji.”

        „Cóż nie ufam władzy,” powiedziałam i pokiwała głową świadomie. „Jeszcze nie wiem. Ktoś jeszcze musi to zbadać. Nie wydaje się, żeby policja robiła wystarczająco, wiesz?”

        „Cokolwiek powiesz Sherlock.” Przewróciłam oczami i podeszliśmy do biurka by wypożyczyć książki. „Opowiedz mi trochę więcej o Twoich przeczuciach kiedy zdobędziesz trochę aktualnych wskazówek.”

        Rozstałyśmy się po tym i poszła do swojego domu. A ja pojechałam do Pizzy Hut. Wyszłam z furgonetki i weszłam do środka, podchodząc do lady. Kiedy sprzedawca podniósł swoją głowę do góry, rozpoznałam go. „Pan Styles? Co tutaj Pan robi?”

        Uśmiechnął się, odpowiedziałam tym samym. „Pracuje tu o dziwo. Rachunki powinny być opłacane. Nazywaj mnie Harry, pamiętasz?”

        „Tak, przepraszam. Um, jestem tutaj aby odebrać pizzę,” powiedziałam, wyjmując portfel. To jest trochę dziwne widzieć swojego nauczyciela prywatnie, zwłaszcza kiedy serwuje Ci pizzę. Wiem, on praktycznie nie jest moim nauczycielem, ale wciąż. To jest lekko niekomfortowe.

        „Mam. To Hamilton, prawda?” Pokiwałam głową i chwycił pizzę. „To będzie $7.02.”

        Dałam mu pieniądze i on miał czas na oddanie mi reszty. „Znalazłaś coś ciekawego o swojej sąsiadce?”

        „Uważam, że wypadałoby powiedzieć, prawda?” Uśmiechał się jak podawał mi resztę. „Niewiele. Planuje własne śledztwo dzisiaj wieczorem aczkolwiek.”

        „Spróbuj się nie dostać do aresztu.” Uśmiechnęłam się i skierowałam się do wyjścia, kierując się w stronę mojego domu. Pomysły dręczą moją głowę. Zatrzymałam się przy dolarowcu** żeby kupić trochę artykułów potrzebnych do moich planów na dzisiejszy wieczór. Najwyższy czas, aby wziąć się za jakąś akcje.

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

        Po wieczorze z tłustą pizzą i wiadomościami, tata zasnął. Zdecydowałam że powinnam wykonać ruch. Było trochę po północy i mój tata spał w swoim pokoju, po drugiej stronie mojego. Wyszłam z łóżka i spojrzałam do swojej reklamówki z zakupami. Miałam pudełko jednorazowych rękawiczek medycznych, pudełko jednorazowych maseczek medycznych oraz medyczne jednorazowe siatki do włosów. W zasadzie wiele rzeczy jednorazowego użytku medycznego.

        To może być zły pomysł, ale chciałam się rozejrzeć wokół domu. Jak wiele razy ktoś mieszka obok zbrodni? Potrzebowałam się rozejrzeć jak potrafiłam. Ubrałam się w maskę, siatkę na włosy i wtedy nałożyłam czarne leginsy i czarną bluzę. Nie zamierzam wrobić się w morderstwo, to tylko z ciekawości.

        Mój tata szybko zasnął, wiec nie musiałam się martwić że będzie mnie sprawdzał. Otworzyłam okno i wychyliłam swoją głowę przez nie. Nikt już nie jest w domu. Wychodzę przez moje okno, który jest na szczęście tylko pierwszym piętrze i idę w kierunku domu. Nikt nie jest na zewnątrz, ale nadal czuję potrzebę, aby próbować się skradać.

        Teraz, nie wiele wiem o włamaniu się do miejsca, o którym nic nie wiem. Próbowałam wygooglać kilka wskazówek wcześniej, ale większość z nich wydawała się mało prawdopodobna, że byłbym w stanie je wykonać. Więc po prostu zrobię to. Policyjna taśma jest wciąż zawieszona, więc muszę przejść pod nią. Drzwi są już lekko uchylone.

        Próbowałam przypomnieć drzwi wcześniej, ale nie mogłam. One nie mógłby pozostać otwarte, nie? Nie, nie mogły. Ktoś był tutaj wcześniej? Powinnam o tym słyszeć, nie? Tak, powinnam. Nikogo wcześniej tutaj nie było. Być może jest to tylko utrzymanie miejsca zbrodni, jak zawsze.

        Lekko pchnęłam drzwi, robiąc wystarczająco miejsca żeby wcisnąć się do pokoju. Kiedy już weszłam, wyjęłam latarkę i ją włączyłam, migając w około. Jest trochę tutaj bałagan. Książki i magazyny porzucane w około, ramy obrazów połamane, poduszki na podłodze.

        Podeszłam do jednego z połamanych zdjęć i spojrzałam na nie. To było zdjęcie jej i mężczyzny i dziecka. Słabo skojarzyłam go jako jej byłego męża i ich córkę. Dlaczego ona trzymała jego zdjęcie? Rozumiem córki, ale byłego męża?

        Usłyszałam skrzypienie dźwięku nad moją głową i zatrzymałam się. Ktoś jest na górze. Skrzypienie wciąż było słychać. Przeniosło się na schody. Wyłączyłam latarkę i rozejrzałam się w panice. Gdzie mam się udać? Chciałbym być zauważona na zewnątrz w tym momencie. Kroki przeniosły się dalej i dalej w dół po schodach. Staram się z całej mojej mocy, by spokojnie przejść.

        Najlepszym miejscem jakie mogę znaleźć jest przykucnięcie między kanapą i stolikiem. Jest to dość naśmiecone i blisko, ale tak długo, jak ten, kto tutaj jest nie zajrzy, powinnam być w porządku. Kroki w końcu usłyszałam przy końcu schodów, a potem nie słyszałam wiele. Musi chodzić po dywanie.

        Moje oczy są zamknięte szczelnie. Obawiam się by spojrzeć i zobaczyć, kto może być tu ze mną. Świadomość uderza mnie, że to może być ten, kto ją zabił i moje tętno wzrasta dziesięciokrotnie. Jedyne, co słyszę, to krew pompowana przez moje ciało.

        I w końcu otworzyłam oczy, by ujrzeć figurę poruszającą się za drzwiami. Oni nie zadali sobie trudu, aby rozejrzeć się tutaj. Może oni już to mają. Zatrzymują się na chwilę i spoglądają na drzwi, a następnie po pokoju. Plecami do mnie i jak się obrócili, ponownie zamknęłam oczy. Boję się, żeby zobaczyć, kto to może być.
        
    Po chwili słyszę zamykanie drzwi na zamek. Czekam kolejne dziesięć minut, zanim w końcu się ruszę. Podchodzę do drzwi i próbuje je otworzyć. To oczywiście że są zamknięte, a czuję się że się trzęsę. Próbując przekręcić zamek jest prawie niemożliwe, gdy jestem taka. Po kolejnych dwóch minutach w końcu udaje mi się je odblokować i uciekam, ledwo pamiętając, aby zamknąć za sobą drzwi.
       
 Moje okno jest wciąż otwarte i wskakuje przez nie szybko. Po zamknięciu i zasłonięciu zasłon, przemykam się do łóżka i zdejmuje swój sprzęt.
       
 Właśnie zobaczyłam mordercę.


* bohaterka cyklu powieści kryminalnych
** sklep, gdzie wszystko jest po dolarze, coś w stylu naszego chińczyka. 

Friday, September 18, 2015

Chapter Two: Deadly Discoveries.

 16 marca 2015r.

      Minutę później Pan Synder odbiera telefon i rozmawia z sekretarką. Wiedziałam, że to mój tata, więc musiałam szybciej porozmawiać z Carter. „Słyszałaś coś?” Zapytała, kiedy podeszłam do niej. Pokiwałam głową i odeszliśmy od tłumu w kąt.

  „Pisałam mojemu tacie i to była moja sąsiadka, Panna Jones. Ona nie żyje,” poinformowałam ją. Pokiwała głową. Panna Jones pracowała jako recepcjonistka w gabinecie doktora w mieście. Była dość miłą kobietą, chociaż nie rozmawiałam z nią wiele. Normalnie, jest w pracy, więc jej nie widzę zbyt często, nawet jeśli jest moją sąsiadką.

        „Więc, nie żyje? Dlaczego? Była koło trzydziestki, nie?” Spytała Carter, przetwarzając co jej powiedziałam. Pokiwałam głową. Coś złego musiało jej się stać jeśli nie żyje. Widziałam ją niedawno kiedy biegała i była wtedy w formie. „Myślisz że była chora na jakąś chorobę lub miała zawał serca, czy coś?”

        „Nie sądzę tak,” powiedziałam, strzelając z kostek. To jest coś co robię, kiedy myślę. „Mój tata powiedział, że Panna Jones została zamordowana. Nie umarła, lecz została zabita. To nie brzmi jak z przyczyn naturalnych dla mnie.”

        Słyszę dzwonek telefonu, który zaraz milknie i głos Pana Syndera niebawem następuje. „Cora, Twój tata jest tutaj aby Cię odebrać,” powiedział do mnie. Odwrócił się do Pana Stylesa. „Spójrz, ciągle jesteśmy uwięzieni, więc muszę pilnować reszty kasy. Mógłbyś pójść z nią do sekretariatu, zamiast mnie?”

        Pokiwał głową i obróciłam się w stronę Carter. „Zamierzam dowiedzieć się co jej się stało. Napiszę do Ciebie, jeśli będę wiedziała coś nowego. Od tego momentu nie mów nikomu co się dzieje. To nie jest nikogo interes.”

        „To nie jest także Twój interes, ale wątpię że Cię zatrzymam,” powiedziała z uśmiechem. Robię głupią minę do niej i idę w kierunku drzwi, gdzie czeka na mnie Pan Styles.

        "Musze Cię odprowadzić,” powiedział, jak do niego podeszłam. Pokiwałam głową i wyszłam z klasy wraz z nim. „Więc, masz jakiś pomysł co mogło się stać. Pomyślałem że z dużą ilością ambulansów i blokowaniem szkoły musi być coś poważnego.”

        To nie jest moja rola, aby mu lub komuś powiedziała ale to jest ekscytujące bycie jedyną która wie. Nie, że jest ekscytujące że ktoś został zabity. Może to nie jest tak ekscytujące po wszystkim. „Więc moja sąsiadka jak widać nie żyje. Więc nie dokładnie martwa, ale zabita.”

        Pokiwał głową w zaskoczeniu, jego oczu był lekko szerokie. „To jest pewnie spokojne miasteczko,” opowiedział z niskim gwizdem. „Przepraszam, to nie była prawdopodobnie … dobra rzecz do powiedzenia. Jest mi przykro słyszeć o Twojej sąsiadce. Wiesz dokładnie co się stało?”

        Wzruszyłam lekko ramionami. „Nie wiem. Nie znałam jej tak dobrze. Może dostaniemy więcej wiadomości wieczorem.”

        Przybyliśmy do sekretariatu i zobaczyłam mojego tatę, niemal łysego i wymęczonego czekającego na mnie. Zobaczył mnie i uśmiechnął się lekko i ja też. „Myślę, że możesz być zabrana stąd. Mam nadzieje że zobaczę Cię jutro z powrotem na zajęciach,” powiedział Pan Styles. Uśmiechnęłam się i pokiwałam głową.

        „Do zobaczenia, Panie Styles,” odpowiedziałam, dając mały salut palcami. Śmiał się z tego. To jest trochę słodkie jak on się śmieje. Jak się uśmiecha to widać mu dołeczki.

        "Proszę nie nazywaj mnie 'Pan Styles', prawdopodobnie jesteśmy w tym samym wieku. Nazywaj mnie Harry, tylko nie przed Brianem,” powiedział, używając pierwszego imienia Snydoga. Pokiwałam głową po raz kolejny i odwrócił się kierując się w stronę klasy.

        Weszłam do sekretariatu, gdzie mój tata czekał abyśmy już wyszli. „Gotowa?” Spytał.

      „Tak.” Wyszliśmy ze szkoły i poszliśmy w stronę jego furgonetki, która stała w pętli autobusowej. „Więc o co chodzi? Co się stało Pannie Jones? Dlaczego musiałam opuścić szkołę?”

        Westchnął lekko i podrapał się po tyle głowy, ostatnie miejsce z włosami. „Dobrze wygląda na to że ktoś włamał kiedy była w domu i wyszedł stamtąd. Miała dwie rany postrzałowe w klatce piersiowej, ale to jest wszystko co powinnaś wiedzieć. Ale znasz Sarah, prawda? Kobietę która przychodzi i sprząta czasami, kiedy ona jest w pracy.”

        Nie musiałam odpowiadać na żadne pytanie mojego taty. On zawsze wiedział co bym powiedziała. Myślę, że to po prostu sprawia, że czuje się lepiej, aby potwierdzić to sam. „Dobrze jakkolwiek, spałem wcześniej i usłyszałem krzyk, głośny jak syreny i wstałem i wyjrzałem przez okno. Co mogłem zobaczyć? Sarah, przebiegała przez trawnik krzycząc 'krwawe morderstwo'. Założyłem jakieś spodnie i wybiegłem z domu i ona powiedziała że Claire nie żyje.”

        Westchnął ponownie i pokiwał głowa jak zaczął prowadzić ciężarówkę. Mój tata jest kierowcą ciężarówki, więc śpi w dzień i rozwozi dostawy w nocy. „To jest szalone. Jakkolwiek, chciałem Cię odebrać, więc usłyszałaś to ode mnie pierwsza. Chciałem sprawdzić czy jest okej ze wszystkim.”

       „To nie jest tak że ja ją znałam,” powiedziałam, wyglądając przez okno. „Idziesz dzisiaj wieczorem do pracy? Jesteś prawdopodobnie cały dzień na nogach.”

        „Zadzwonię i powiem że jestem chory. Dam sobie wolne, więc każdy będzie mógł przetworzyć co się dzieje. Nie mogę w to uwierzyć. Prawdopodobnie policja będzie tam jeszcze, przeglądając jej rzeczy i grunt. Mówię ci, co Sarah mi powiedziała, więc policja może mieć inne zdanie."

        Kontynuowaliśmy krótką dwu minutową jazdę w ciszy i wtedy wjechaliśmy na podjazd. Była tam policja wokół domu Clarie Jones i moja ciekawość natychmiast się obudziła. To jest czas aby zrobić własne małe śledztwo, może.

        „Myślę, że zobaczę Sarah tutaj!” Skłamałam mojemu tacie, kiedy wysiadałam z auta. „Idę się upewnić że ma się dobrze.”

        „Dobrze, ale bądź ostrożna. Nie zawracaj głowy żadnemu policjantowi i nie zbliżaj się do tego domu,” ostrzegł mnie. Nie sprawdził się czy Sarah jest aktualnie tutaj więc poszłam w kierunku miejsca popełnienia zbrodni.

        Jest tłum ludzi z sąsiedztwa rozmawiający każdy z każdym i próbujący otrzymać odpowiedzi. Wtopiłam się w tłum i szukałam kogoś choć trochę znajomego. Kogoś kto miał by już trochę informacji. Kogoś kto by plotkował. Przeskanowałam tłum po raz kolejny i moje oczy spoczęły na kimś kogo potrzebowałam.

        „Panna Beth!” Zawołałam jak znalazłam się bliżej jej. Próbowałam wywołać kilka łez ale niestety nie jestem tak utalentowana i musiałam zrobić bardzo smutną twarz.

        "Oh, Cora kochanie, jest mi tak przykro! To jest tragiczne co się wydarzyło. Claire była tak młoda,” powiedziała. Panna Beth jest w później czterdziestce. Pracuje jako kasjerka w małym spożywaczaku i ma dość całkiem dobrą smykałkę do dramatyzowania, zwracając się na dość poważne sytuacje w telenoweli jej życia.

        Pokiwałam głową w poparciu. „Nie mogę uwierzyć cokolwiek co tutaj się wydarzyło… wydarzyło. Wiesz co tam się stało?”

        „Cóż, nie wiem czy powinnam mówić…” Powinnam jest kompletnie inną sprawą. Ona chciała. Wszystko co muszę zrobić jest zachęcanie jej i stanie się wylewna.

        „Wiem, wiem. Jest trudno aby o tym rozmawiać. Każdy będzie wkrótce wiedział, chciałam to usłyszeć od właściwej osoby. Panna Jones była taką miłą kobietą. Krążą pogłoski, że to na pewno się szybko się rozpowszechni. Powinnam słuchać prawdy, tak przypuszczam.” Kładę głowę w dłoniach i pociągając nosem trochę.

        Bierze przynętę i przytula mnie, głaszcząc moje plecy. „Była uprzejma, nieprawdaż? Zasługujesz by poznać prawdę. Nie powinnam chcieć być jedną która rozpowszechnia to, więc obiecaj że zatrzymasz to dla siebie?”

        Podniosłam głowę i pokiwałam. Szanse są że powie mi prawdę. Panna Beth może być plotkarą, ale jej informacje są zawsze rzetelne. Ona sprawdza źródła przed tym jak powie to światu.

        „Cóż, każdy mówi jak ona była w domu i ktoś się do niego włamał, napad swego rodzaju. Oni nie wiedzieli że ona tam była. Potem było trochę walki i Claire została postrzelona dwa razy. To jest to co policja mówi wszystkim.” Przestała i przysunęła się trochę bliżej, jej głos zniżył się do szeptu.

        „Słyszałam inny sposób. Mojego siostrzeńca dziewczyny ojciec pracuje w departamencie policji jak widzisz i oni wyczuli, ze jest coś nie tak z popełnieniem zabójstwa. Podobnie jak to było w napadzie. Nic nie zostało wzięte z tego "napadu", a to po prostu tak wyglądało podejrzanie. Co oni myślą to to, że ktoś, kogo znała miał przyjść i ją zamordować, a następnie przedstawić to żeby wyglądało że to było przypadkowe włamanie, które poszło nie tak", powiedziała bez tchu.

        „Co sprawia, że myślisz tak? Dlaczego oni nie powiedzieli nikomu o tym?” Jeśli to jest prawda, to zmienia wiele. Teraz będzie wiele pytań w około tego miasteczka. Panna Jones była przyjaciółką wielu osób. Każdy mógł być w tym miejscu i o tym czasie.

        Panna Beth pokiwała głową. „Nie wiem jeszcze wiele, obawiam się. Widocznie, nie powiedzą nam prawdy ponieważ nie chcą zniszczyć tropu zabójcy. Chcę żeby go znaleźli. Tylko pomyśl, to mógłby być ktoś z tego tłumu … Daje dreszcze, nie?"

        Spojrzała wokół wściekle, przypatrując się każdemu tutaj. „Nie martw się, kochanie. Idź do domu i miej spokojną noc i tylko relaks. Nie martw się tym wszystkim.”

        „Dziękuje za informacje Panno Beth. Czuje się lepiej znając prawdę.” Pokiwała swoją głową, zdając sobie sprawę, że dobrze zrobiła mówiąc mi to. Zostawiłam ją i wróciłam do własnego domu. Starałam się dojrzeć co policja robi ale nie wiele zobaczyłam. Kilka z nich siedziało w swoich autach a inni opierali się na nich. Aktualnie, prawie nikogo nie było w domu.

        Może powinnam zrobić własne śledztwo.

Friday, September 11, 2015

Chapter One: A Meeting With Murder.

16 marca 2015 r.

      ‘’Okay, czy to ma jakiś sens dla Ciebie?’’ Obracam głowę i widzę moją najlepszą przyjaciółkę Carter, która pochylała się chaotycznie. Śmieję się aż do utraty tchu i pokiwałam głową. W tym momencie Pani Bender pisze coś o matematyce na tablicy, kiedy wszyscy uważnie robią notatki.

        Siódma lekcja wydaje się ciągnąć w nieskończoność. Może to był fakt, że sekundnik w zegarku nie działał w tej klasie. Tak, prawdopodobnie. Kontynuowałam przepisywanie notatek, nie bardzo sukcesywnie, licząc w mojej głowie do sześćdziesięciu. Po kolejnych trzech dręczących minutach dzwonek wreszcie zadzwonił.

                ‘’Nie zapomnijcie o swojej pracy domowej!” Powiedziała Pani Bender, wskazując na tablicę. Nabazgrałam numer strony i zadania jak wychodziłam z klasy. Kolejna rzecz, aby z nią zwlekać.

                 ‘’Czy dziewięć tygodni to jest krótko, by skończyć szkołę?’’  Odkręcam się, unosząc brew do góry ‘’To całe ćwierć rocze, które możesz oblać. Myślę, że potrzebujesz więcej niż powtórzeń. Po za tym lubię Booth. Nie mówi aż tak dużo.’’

                Carter wzrusza ramionami, jak zamykam swoją szafkę i idziemy na naszą ostatnią lekcję, chemię. Konkuruje z rachunkiem różniczkowym, na co dzień za bycie największym wrzodem. Mam przeczucie, że to będzie miało pierwsze miejsce. Wchodzimy do klasy, siadając na swoich miejscach. Siedzimy alfabetycznie na tych zajęciach, co sprawia, że Hamilton i Zager siedzą daleko od siebie.

        Jak zwykle Pan Snyder zaczyna lekcje przed zadzwonieniem dzwonka. Snyder jest w średnim wieku, krótko mówiąc, łysiejący mężczyzna, którego nazywamy Snydog. Nie żeby wiedział. ‘’Kto jest gotowy na pracę w laboratorium?’’ Oznajmił. Ciężar spadł z moich ramion i po cichu dziękowałam Bogu za to. Praca w laboratorium nie jest tylko łatwa, ale za to zabawniejsza niż robienie notatek. ‘’Ale najpierw chciałbym przedstawić Wam praktykanta* na ostatnie ćwierć rocze.’’

        ‘’To jest Pan Styles. Będzie z nami na ostatnie ćwierć rocze, głównie będzie tylko obserwował i pomagał mi. Może poprowadzić kilka lekcji, ale bardzo późno pod koniec roku, po prostu pomagając w ocenianiu’’. Wszyscy zwracamy naszą uwagę na młodego mężczyznę, może rok lub dwa starszego od nas, siedzącego w kącie z segregatorem. Pomachał nam i uśmiechnął się, odmachaliśmy.

        To oczywiste, że jest z Naz, małego community college ** w mieście. Wysyłają ich na kierunki nauczania do zrobienia podczas ich pierwszego roku, więc mogą zdobyć doświadczenie w swojej dziedzinie zamiast stracić cztery lata by dostrzec, że nie lubią tego. To jest niezwykłe dla ludzi trochę starszych od nas by nas uczyć.

        Jak mówiłam, jest to nadzwyczajne dla niektórych praktykantów żeby byli tak atrakcyjni, więc kiedy zobaczyliśmy tego Pana Stylesa nie byliśmy aż w takim dużym szoku. Niektóre z dziewczyn wciąż próbowały swoich sił na studencie i około połowę czasu temu skończyły przelotne spojrzenie. Wtedy praktykant został sam w środku sali  z całkowicie niepowiązanych przyczyn. Dobrze.

                ‘’Teraz podzielimy Was na grupy. Odkąd na ostatniej pracy w laboratorium niektórzy z was potłukli trzy zlewki, dzisiaj sam wybiorę grupy. Pracujcie ze swoim kolegą z ławki.” Było kilka jęków, ale większość z nich to ignorancja. Siedziałam koło Jacoba Hinesa, który zdawał się mieć trwałe przeziębienie, *** ale naprawdę nigdy nie mówił wiele. Normalnie, zawsze kończyłam robiąc większość sama, kiedy z nim pracowałam.

        Pan Snyder przekazał nam instrukcje i mogliśmy zacząć czytać za ich pośrednictwem jak on i Pan Styles chodzili z zlewkami i odczynnikami chemicznymi oraz innymi podobnymi rzeczami. ‘’Tak jak ja ufam każdemu, Wam nie. Więc proszę weźcie okulary i fartuchy. Te rzeczy mogą Wam zepsuć ubrania, więc bądźcie ostrożni.”

        Kiedy wszystko dostaliśmy, mogliśmy zacząć w spokoju. Snydog jest głównie po to by odpowiadać na nasze pytania, jeśli mielibyśmy takie. Każę Jacobowi, co najmniej wlać w niebieski płyn, czerwony. Nie myślę, aby któreś z nas zwracało uwagę na opakowanie czy na nazwę z tych substancji chemicznych. ‘’Okay, teraz powinniśmy wstrząsnąć”

        Jacob wziął zatyczkę i próbował włożyć ją w zlewkę. ‘’Nie pasuje. Jest zbyt duża.” Powiedział, ustawiając ponowie. ‘’Zapytajmy go o inną.”

        Moje oczy spojrzały na Pana Stylesa. Próbował coś razem umieścić na tacy, prawdopodobnie dla nas do użycia. Wciąż w coś pukał i ja się śmiałam z tego w mojej głowie. Rodzaj niezdary. ‘’On wydaje się zajęty. Potrzęsę tym. Jestem prawie przekonana, że mogę utrzymać nakładkę”.

        ‘’Jeśli tak mówisz,'' powiedział Jacob, wzruszając ramionami. Włożyłam korek w zlewkę. Było dużo miejsca, ale nie aż tak źle. Położyłam moje kciuki na tym i zaczęłam wstrząsać. Natychmiast zostałam opryskana płynem i opuściłam zlewkę. Rozpadła się na podłodze, rozlewając resztę płynu, który pozostał w środku.

        Kiedy spojrzałam w górę, każdy patrzył się na mnie. Poczułam coś podobnego do pulsowania serca i nie jestem pewna czy to z zakłopotania czy to te środki chemiczne. Carter śmiała się do utraty tchu dwa stoliki dalej. Spojrzałam na Pana Snydera i próbowałam się uśmiechnąć, co miało oznaczać że jest mi przykro. Podszedł do nas i spojrzał w dół na ten bałagan. ‘’Oops?”

        ‘’Oops jest poprawne, '' powiedział. Westchnął i rozejrzał się w około. ‘’Więc, będę musiał to posprzątać, prawda? Idź do jednej z umywalek i umyj dobrze ręce. Prawdopodobnie będziesz miała jakieś plamy na koszuli.”

        Wzruszyłam ramionami lekko, praktycznie dlatego że to był czarny T-shirt, ale głownie dlatego że widziałam rozczarowanie w jego oczach więc powinnam postępować jakbym się nie przejmowała swoją koszulką. „Panie Styles? Możesz mi pomóc i upewnić się że ona dobrze umyła swoje ręce?”

        Kiedy jestem przy zlewie, podąża za mną, siedząc naprzeciwko i obserwując jak myje swoje ręce. „Jestem, uh … nie bardzo wiem jak powinienem Ci pomóc,” powiedział niezręcznie. Spojrzałam na niego ukradkiem. Koleś, on ma akcent. ‘’Wiem, jest inny. Te same reakcje od każdego tutaj. Jestem z Holmes Chapel, jest to w UK”.

        ‘’Więc przeprowadziłeś się z Europy, aby pójść do słabego community college w Pensylwanii? Interesująca życiowa decyzja,” powiedziałam. Zaśmiał się, ukazując swoje dołeczki w policzkach. To jest trochę słodkie.

        "Sprawiasz że Europa jest lepsza niż jest. Nie jest taka inna. Moim celem nie jest Pensylwania. Nowy Jork był celem, ale to jest ah, nieco droższe niż przewidywałem,” powiedział nieśmiało. Uśmiechnęłam się i spojrzałam ponownie na niego. Ma dużo włosów. Dobre włosy też.

        "I co aspirujący nauczyciel chciał robić w Nowym Jorku” spytałam. Spojrzałam w dół na swoje rękę, z której praktycznie starłam skórę. Czas zabrać się za drugą.

        Westchnął lekko, uśmiechnął się znowu. ‘’Nie jestem pewien o tym całej działalności dydaktycznej. Chciałem pojechać do Nowego Jorku aby przeżyć małą przygodę, wiesz? Ale, uh, jak powiedziałem przygody są dość kosztowne. W tym momencie idę za najmniej kosztownym kierunkiem i zobaczę co mi to przyniesie.”

        Pokiwałam głowę i próbowałam się nie roześmiać. ‘’Naprawdę masz to wszystko zaplanowane, prawda?” Zakręciłam kran i wytarłam swoje ręce w ręcznik papierowy. Spojrzałam na jego twarz bardziej uważnie. On jest naprawdę przystojny. Ma kilka blizn po trądziku na całym czole ale praktycznie jest to zasłonięte przez włosy.

        Dźwięk ambulansu przerwał nam zanim on mógł mi odpowiedzieć. Byli naprawdę blisko, wraz z policją. Kilka osób podeszło do okna, by zobaczyć mimo sprzeciwu Pana Snydera. Oglądaliśmy jak syreny migoczą. Przestały prawdopodobnie w okolicy ulicy Sullivan, która jest kilka przecznic dalej. To jest naprawdę niedaleko mojego domu.

        Wyciągnęłam telefon i napisałam do mojego taty, który powinien być teraz w domu. Usłyszeliśmy jak radiowęzeł się włącza **** i wszyscy ucichli. ‘’Przepraszam, że przeszkadzam: W tym momencie musimy zmodyfikować zamknięcia na stan pół awaryjny. Nie musicie postępować wraz z procedurą, ale wszyscy muszą pozostać w klasie i wszystkie drzwi muszą być zamknięte. Będziemy powiadamiać nauczycieli jak dowiemy się czegoś nowego.”

        Radiowęzeł się wyłączył i wszyscy spojrzeliśmy na siebie. Każdy teraz robił coś na telefonie, ignorując Pana Snydera mówiącego nam aby się uspokoiliśmy. ‘’Posprzątajcie i pozostańcie w ciszy aż do końca,” powiedział, poddając się.

        ‘’Czy to jest normalne?” Pan Styles zapytał. Spojrzałam powrotem na niego i westchnęłam.

       ‘’Nie, ani trochę.” To nie jest dokładnie małe miasto, ale nie także duże. Normalnie tutaj nie ma wielu karetek i na pewno podczas dnia. Policyjne samochody także nigdy nie gonią ludzi. To nie jest częstym zjawiskiem. To całkiem spokojne miejsce.

      Poczułam jak mój telefon wibruje w mojej dłoni i spojrzałam na wiadomość od mojego taty. ‘’Przyjdę Cię odebrać. Panna Jones została zabita.”


* W oryginale było napisane student teacher, zawsze u mnie w szkole mówiło się na nich praktykant/praktykantka.  
** dokładnie community college to jest dwuletni college, który po ukończeniu studiów nadaje tytuł Associate. Odpowiednikiem jest polski technik.
*** permanent cold, nie wiedziałam zbyt bardzo jak to przetłumaczyć, w google wyskakiwało mi o to o byciu chorym i posiadaniu alergii.
**** Pewnie był jakiś dźwięk. Przynajmniej tak było u mnie w szkole. 

Monday, September 7, 2015

Wprowadzenie.

Ostatni rok przypuszcza się by był stresującym. Egzaminy, martwienie się o college i przygotowywanie się do życia na własną rękę. Nie zamierza by był o morderstwie. To jest dokładnie to co na myśli miała Cora Hamilton, wraz z interesującym chłopcem o imieniu Harry Styles. Ale kim on jest: podejrzanym czy pomocnikiem?