Friday, October 30, 2015

Chapter Eight: Party Palooza.

20 marca 2015r.
        „Nie chcę wychodzić z Justinem i jego kilkoma lamerskimi przyjaciółmi. To nie jest jak impreza, impreza. Mogę być w stanie znieść to, ale jest to jedna z tych nudnych rzeczy, gdzie wszyscy siedzą i nic nie robią." Mówię szyderczo. Carter mimo to wciąż się uśmiecha, jej ręka wisi przez okno.
        „Daj temu szansę. Może nauczysz jak się rozjaśnić trochę." Zajeżdżamy przy krawężniku w pobliżu starego domu tuż przy kampusie Naz. To jeden z tych domów, że kilka osób mieszka w jednym pokoju i nigdy nie przeszkadzało, aby go czyścić.
        Samochód Heidi jest już na podjeździe i drzwi są otwarte. Carter i ja wchodzimy oraz zapach dymu automatycznie uderza mnie. Słychać śmiech i wkrótce widzę Heidi opierając się o ladę, uśmiechając się. Justin jest obok niej, jego ramię jest wokół niej, po drugiej stronie innych trzech chłopaków.
        Carter wchodzi przede mną, a wszystkie oczy skierowane są na nią. Ona jest przebojową osobowością, to na pewno. Jej skóra to kremowy średni brąz z piwnymi oczami, które mogą łatwo powalić mężczyznę. Jej włosy to ciemny brąz w ciasnych lokach, które są zupełnie nieosiągalne. Częściej niż realizowałam byłam potwornie zazdrosna o nią.
        „Czekaliśmy na Was,” mówi Heidi spiesząc się do nas. Carter uśmiecha się i podążamy za nią, obok chłopców do salonu. Oszczędzili swoje spojrzenia na mnie, ale ich oczy utrzymywały się na Carter. Tak jak ja nie chcę, patrząc na mnie, czuję ukłucie zazdrości na wszystkie uwagi Carter dostaje bez próbowania.
        Każdy z nas usiadł na kanapach, Carter, Heidi, i ja na jednej, Justin, chłopiec o imieniu Kyle z drugiej strony, i chłopiec nazywany Lancem siedzi na podłodze. Mają piwo i inny alkohol na zewnątrz, mimo że żadna z nas dziewczyn nie jest na tyle stara. Nie, dlatego, że każdy się o to martwi.
       Siedzimy wokół i pijemy, śmiejąc z niczego. Naprawdę nie bawię się tak świetnie, ale zabiera moje myśli od wszystkiego innego, które realizuję nie mogą być złą rzeczą. „Jestem znudzona," Carter powiedziała, kładąc ją drink. Aż chcę przypomnieć jej, że powiedziałem to byłoby nudne, zdecyduję, że to byłoby bezcelowe i pozostaję cicho.
       „Masz na myśli coś śmieszniejszego?" Pyta Kyle, machając brwiami. Jego blond włosy wpadają na czoło w uroczy sposób. Ale po prostu patrząc na niego widać, że jest bardzo bezczelny. Carter przewraca oczami. „Co?  Czy kiedykolwiek słyszałaś o siedem minut w niebie?"
        "Jesteś dwunastolatkiem?" Pyta, unosząc brew. Śmiejemy się na jego koszt, ale on po prostu wzrusza i trzyma jego spokojne spojrzenie na Carter. „Co dalej będzie kręcenie butelki? Prawda czy wyzwanie?"
        Pochyla się na kanapie i bliżej Carter. „Ty boisz się trochę wyzwań? Myślisz, że sobie nie poradzisz?" Ona przewraca oczami ponownie i pochyla się do niego, przyciskając usta do jego ust. Ręce umieszcza za jego głowę, utrzymując go w jej zasięgu. W końcu odchyla się od niego, pozostawiając go bez tchu i rumieniącego.
        Wszyscy śmieją się z niego, jak jego twarz świeci się w dużym uśmiechem. „Nie jest źle. Kto następny?" Wszyscy znów się śmieją, a jego oczy lądują na mnie. Jego szeroki uśmiech zamienia się złośliwy, kiedy skanuje mnie. „A ty? Chcesz usiąść tutaj?"
        Kyle klepie jego kolana i wszyscy znowu się śmiejemy. Wstaję i tam chór ‘oohs’. Staram się pójść w ślady Cartera i przewracam oczami. „Nie pochlebiaj sobie. Mam zamiar iść siusiu", mówię, nie zważając na tłum ‘gwizdów’. Jeden z chłopców mówi mi, będę musiała skorzystać z toalety na piętrze. A ja kieruje się w kierunku schodów.
        To drewniane i skrzypiące i zajmuje mi chwilę, aby wejść. Ja lekko kołyszę się z boku na bok od alkoholu, mając nadzieję, że nie spadnę. Są tu tylko dwie pary drzwi i widzę toaletę przez jedne z nich. Odległy dźwięk śmiechu przepływa przez moje uszy z podłogi pode mną.
        Zamykam drzwi i robię swoje sprawy. Kiedy kończę działalność myję ręce i wycieram je w ręcznik. Słyszę dźwięk skrzypienia tuż za drzwiami. Nie ruszam się przez sekundę. Oni próbują mnie przestraszyć? Oni wszyscy zamiar wyskoczyć na mnie, prawda?
        Przed tym jak mogę kontemplować bardziej otwierają się drzwi, a ja niemal wyskakuję z mojej skóry. Harry stoi w drzwiach, patrząc na mnie z niezwykłą nutą zamieszania, kiedy się odwracam, jestem pewna. „Dlaczego jesteś... W moim domu?" Harry pyta, drapiąc się trochę po głowie.
       „Mieszkasz tu?" Pytam, chcąc się bardzo mylić teraz. Czy Harry mieszka z Justinem? Myślę, że tu nie byłam tutaj za dużo razy, ale Heidi była i nigdy o nim nie wspominała. Kiwa głową i patrzy na mnie, czekając na wyjaśnienia, dlaczego tu jestem. „Justin spotyka się Heidi. Niektórzy z nas są na dole."
        On kiwa głową trochę. "Czy normalnie przychodzisz tutaj? Przyjmują ludzi czasem. I naprawdę nie zawsze sprawdzam, kto to jest. Nie jestem w bliskich relacjach z Justinem czy Kyle lub Lancem. Potrzebowali czwartą osobę do płacenia czynszu za dom i miałem gotówkę i potrzebowałem miejsca na pobyt. Jestem na strychu. "
        Wskazuje i widzę małą szafkę na suficie. Sięga na małym skoku i przesuwa drzwi, pociągając w dół ściąganą drabinę. „Czy mogę pooglądać tam?" Pytam, moje słowa są nieco pogrubione przez alkohol.
        „Tak, śmiało. Będę się za sekundę, ale poszedłem do łazienki nie bez powodu", mówi z uśmiechem. Uśmiecham się do tyłu, śmiejąc się głośniej niż miałam na myśli, że wyjdzie. Pokiwał głową i przesunęłam się z jego drogi, wchodząc po drabinie. Byłam bliska upadku kilka razy, ale w końcu to zrobiłam.
        Jest to dość mały pokój z ciemną drewnianą podłogą. Ma materac na ziemi z białą pościelą i wzorem pawia na kołdrze. Jest tam telewizor na podłodze naprzeciwko materaca z filmami ułożonymi wokół niego. Istnieje niewielka półka na ścianie obok krzesła i małe okno z widokiem na podwórko. Na półce nie ma aktualnych książek, tylko elementy dodatkowe.
        Położyłam się na materacu czekając na jego powrót. Pokój obraca lekko wokół mnie i próbuje zamknąć oczy, by go zatrzymać. To tylko pogarsza. Kiedy otwieram oczy widzę jak Harry patrzy na mnie, lekko przechylił głowę i uśmiechając się. „Czy pokój kręci się także dla Ciebie?" Pytam, wracając do pozycji siedzącej.
      „Myślę, że jesteś po prostu pijana," Harry mówi, siadając obok mnie. Kręcę głową, wypuszczając kolejny śmiech, który jest zbyt ścierny. "Tak, jesteś zdecydowanie pijana."
        ,„Dlaczego nie zejdziesz na dół i nie bawisz się z nami? A może chcesz usłyszeć więcej o moim dochodzeniu?" Pytam, pochylając się bliżej niego. "Zrobiłam więcej dochodzenia, wiesz. Jestem bardzo dobra w tym, tak myślę."
        "Myślę, że jesteś moim uczniem i nie powinienem być wokół ciebie, gdy jesteś pijana," mówi. Nie odciąga mnie od siebie. Uśmiecham się trochę i moja ręka kładę na jego ramię. Jego zęby przygryzają wargę nieznacznie. Kusi mnie, aby pobyt tutaj, ale wtedy przypominam sobie, że jest w rzeczywistości moim nauczycielem, a ja nie chcę być tym powodem, aby go wyrzucono.
        "Jak chcesz". Udaje mi się przesunąć się w górę, a potknęłam się do drabiny. Słyszę jego miękki chichot za sobą i czuje, że uśmiech rozkwita na mojej twarzy. Wyjście tutaj może mieć dodatkowe korzyści.

No comments:

Post a Comment

Dziękuje za poświęconą minutę i przeczytanie. Na komentarze odpowiadam pod nimi.