Sunday, October 11, 2015

Chapter Five And A Half.

18 marca 2015r.
      Jest prawie 10 i właśnie zdałam sobie sprawę, że jestem głodna. Otworzyłam lodówkę i zobaczyłam miesięczne resztki i westchnęłam. Jak bardzo nie chciałam zamawiać pizzy znowu. Naprawdę nie chciałam jeść paskudnych rzeczy, cokolwiek to miało być.
    Oni mogą nie dowieść, ponieważ jest blisko do zamknięcia, ale warto spróbować. Zadzwoniłam i na szczęście ktoś odebrał i złożyłam zamówienie. Mała pizza z serem i serowe pieczywo* jest tym, czego potrzebowałam, naprawdę.
         Przez następne 15 minut kontynuowałam badania o Robert'cie Jonesie i kim on naprawdę jest. Wreszcie usłyszałam pukanie do drzwi i poszłam, aby otworzyć. Kiedy otwierałam drzwi byłam zaskoczona widząc Harry’ego stojącego tutaj, z pizzą w ręku.
         „Widzę, że nie możesz się mną nacieszyć,” powiedział z bezczelnym uśmiechem. Przewróciłam oczami na niego, ale jego uśmiech pozostał. On zamierza zmoknąć, bo zaczyna znowu padać. A ja jestem kuszona, aby czekać na niego zewnątrz w ulewie.
         „Nie wydaje mi się, że ty jesteś tym, który śledzi mnie,” powiedziałam z podniesieniem jednej brwi. „Powinieneś wejść do środka, jeśli nie chcesz zmoknąć znowu. Muszę wziąć pieniądze.”
         Pokiwał głową i wszedł do środka, kładąc jedzenie. Weszłam do kuchni i on czekał na mnie tam gdzie był, rozglądając się wokół małego salonu. „Jesteś sama?” Spytał. Patrzyłam wszędzie, próbując przypominając gdzie mogłam je ostatnio położyć.
         „Tak. Mój tata jest kierowcą ciężarówki, więc jestem sama przez większość czasu,” odpowiedziałam. Gdzie ja położyłam tą dwudziestkę? Przysięgam, że kładłam ją na blacie tylko pięć minut temu.
         „Co z Twoją mamą?” Spytał. I w końcu zauważyłam, że pieniądze były zasypane szkolnymi papierami na stole, który jest mniej więcej wykorzystywany jako miejsce nauki dla mnie. Idę z powrotem do Harry'ego z pieniędzmi w ręku.
         „Rozwiedzeni. Żyje w Nowym Jorku teraz i czasami jadę tam lub ona przyjeżdża tutaj,” powiedziałam jak wręczałam pieniądze Harry’emu. Pokiwał głową i wziął pieniądze. Jego oczy błąkały się do mojego laptopa gdzie miałam otworzoną stronę o Robercie Jonesie. „Kontynuuje moje poszukiwania.”
         Pokiwał głową i zwrócił uwagę na mnie. „Ah, prawda, Twoje śledztwo w sprawie morderstwa. Jak idzie? Znalazłaś coś interesującego do tej pory?”
         Wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się lekko. „Może opowiem Ci o tym później. Prawdopodobnie chciałeś iść już do domu, pracujesz odkąd wyszedłeś ze szkoły.”
         „Kilka minut mnie nie zbawi,” powiedział. „Oprócz tego, że każdy poszedł do domu i  jest zamknięte. Muszę tylko odstawić samochód i powiedzieć mojemu przyjacielowi aby mnie odebrał. Mogę zostać i posłuchać przez chwilę.”
         Jestem lekko niezdecydowana w pierwszym momencie. Posiadanie jego, siedzącego w moim salonie ze mną sprawia że czuje się lekko … źle. Jest praktykantem, moim nauczycielem, praktycznie. Nawet jeśli jesteśmy w tym samym wieku… „Jeśli nie czujesz się komfortowo z tym, mogę po prostu wyjść. Byłem tylko ciekaw tego wszystkiego.”
         „Nie, nie, jest w porządku. Upewnijmy się, że nikt nie będzie wiedział o tym, okej? Myślę że nie chciałbyś być wyrzucony ze szkoły,” powiedziałam jak usiadłam na kanapie.
         Zachichotał lekko i usiadł obok mnie. „Nie, nie całkiem. Więc co znalazłaś do tej pory?”
         Nie jestem pewna co on oczekuje z mojej historii, ale był pochłonięty moim każdym słowem. Siedzieliśmy około godziny, jedząc pizzę i mnie mówiącą mu o tym co się dowiedziałam. Włamanie do domu Claire, policji i ich zmyślonej historyjce, spotkaniu Roberta Jonesa. Nie było wiele w tym temacie, ale wystarczająco aby sprawić żebym się bała co naprawę się tam wydarzyło.
         „Czy aktualnie myślisz że ten facet zamordował swoją byłą żonę?” Spytał Harry wpatrując się w ścianę. Wzruszyłam lekko ramionami i przechyliłam się lekko. „Mam na myśli … Czy on wyglądał na osobę którą zobaczyłaś w domu?”
         Obrócił się i spojrzał na mnie. Jego oczy były naprawdę zielone i widziałam najmniejszy ślad troski w nich. „Nie jestem pewna. Musiałam patrzeć na niego. I na policję. Musi być jakieś połączenie pomiędzy nimi. Czuję że tak jest.”
        „Tylko… Nie oskarżaj nikogo jeśli nie jesteś pewna,” powiedział poważnie. „Zwłaszcza policje. To jest poważne. Naprawdę, naprawdę poważne.”
        Pokiwałam głową i oparł się z powrotem o kanapę z uśmiechem od serca. „Kiedy o tym mówiłaś wcześniej… Nie myślałam że to będzie jak to. Wszystko… poważne.”
        „Wciąż mi wierzysz?” Spytałam, pełna nadziej, że tak. To było by miłe jeśli mogłam powiedzieć jednej osobie o tym. Pokiwał głową.
        „Tak.” Popatrzył znowu na mnie i przez sekundę patrzyliśmy na siebie. Moje oczy patrzyły w tę i z powrotem, próbując skupić się tylko na jednym z jego. Zaczyna opierać się lekko i czuję, że popadam w nie, moje oczy zamykają wbrew mojej woli.
        Wtedy przypominam swoje miejsce i zatrzymuje się, odchrząkując. „Więc, um, dziękuje za wysłuchanie tego, chyba.”
        Wrócił do wszystkich uśmiechów, kiedy wstawał. „Nie ma problemu. Z przyjemnością bym wysłuchał więcej, jeśli znajdziesz coś nowego. Tylko bądź ostrożna, okay?” Pokiwałam moją głową i on uśmiechnął się znowu. Patrzyłam jak wychodzi i czułam nerwy w żołądku.
        Może powinnam zacząć zamawiać pizzę częściej.

 * w oryginale jest cheesy bread więc pewnie chodziło o jakiś chleb opiekany serem. 

No comments:

Post a Comment

Dziękuje za poświęconą minutę i przeczytanie. Na komentarze odpowiadam pod nimi.