Friday, October 9, 2015

Chapter Five: A Rainy Reunion.

 18 marca 2015r.
        Jestem szczególnie podenerwowana czekaniem na dzwonek. Zostało 5 minut do końca lekcji i każdy siedzi i rozmawia, ale jestem zbyt rozkojarzona. Czekałam cały dzień, aby szkoła się skończyła abym mogła poszukać więcej o Panu Jonesie. Jest w mieście dla pogrzebu. I to jest właśnie odpowiedni czas abym poznała go i resztę rodziny Panny Jones. Po pierwsze muszę znaleźć gdzie się zatrzymał.
        „Cora? Słuchałaś mnie, co do Ciebie mówiłam?” Spytała mnie Carter. Zwróciłam na nią uwagę i pokiwałam głową, ale oczywiście ona mi nie wierzyła. Nie byłam, ale nadal jestem nieco dotknięta tą sprawą z wczoraj, więc naprawdę nie obchodzi mnie to. Ona przewraca oczami na mnie. „Co ja właśnie powiedziałam wtedy?"
        „Nie mogę sobie przypomnieć aż tak daleko,” narzekałam. Skrzyżowała swoje ramiona i westchnęła. „Powiedz cokolwiek, co powiedziałaś znowu.”
        „Powiedziałam, że powinnaś wyjść z Heidi i mną w piątek. Justin robi imprezę. Będzie zabawa, tylko przyjdź,” powiedziała. Justin jest chłopakiem Heidi, który chodzi do Naz. Ona wie, że nie naprawdę nie lubię imprez, więc kiedy jęknęłam ona była już przygotowana. „To nie jest nawet duża impreza, tylko kilka osób.”
        Znowu jęknęłam i przechyliłam się do tyłu na moim stole. „To jeszcze gorsze. Zamierzają być jak pijani piętnastoletni ludzie, którzy myślą, że są cool, ale aktualnie wyglądają jak idioci. I będę musiała z nimi rozmawiać lub będę się nudzić i milczeć przez kilka godzin.”
        „Jeśli dasz temu szansę, możesz mieć aktualnie zabawę,” powiedziała Carter. Moje oczy pozostawały na wskazówkach zegarka jak był co raz bliżej i bliżej żeby wybić godzinę trzecią.
        „Wątpię,” wymamrotałam jak przewiesiłam torbę przez moje ramię. Podążyła za mną jak szłam do drzwi, gotowa zostawić jak szybko to możliwe. „Prawdopodobnie zamierzam zrobić kilka rzeczy. Może następnym razem.”
        „Zawsze to mówisz!” Skomlała. Wzruszyłam ramionami i popatrzyłam z powrotem na zegarek. „Chodź, tylko pomyśl o tym przynajmniej. Możesz wziąć jedną noc wolną od bawienia się w detektywa i mieć zabawę ze swoimi przyjaciółmi.”
        „Oh zamknij się. Jestem w tym dopiero przez dwa dni i nie ‘bawię się’ w detektywa. Jestem poważna o tym,” nalegałam. Ona zaśmiała się ponownie. Dzwonek zadzwonił i wyszłam szybko przez drzwi ignorując Carter jak za mną wołała. Kocham ją, ale żałuje że nie mogła być czasami poważna.
        Nie zajęło mi długo czasu aby dostać się do domu, ale nie planowałam zostać. Jak tylko otworzyłam drzwi zobaczyłam tatę siedzącego na kanapie i czekającego na mnie. „Jestem zaskoczona że już wstałeś,” powiedziałam jak położyłam torbę na podłodze. Wstał i podszedł do mnie.
        „Próbuje upchnąć kilka dodatkowych kursów, żeby dostać dodatkowe pieniądze. Zamierzam mieć dzień wolny w niedzielę, więc myślę że mogliśmy zrobić coś razem,” powiedział ze wzruszeniem ramionami. Pokiwałam głową i on się uśmiechnął, całując czubek mojej głowy. „Nie wrócę do jutra rana. To jest długa podróż tym razem.”
        „Bądź ostrożny!” Powiedziałam mu jak wychodził. Pokiwał głową i oglądałam jak zostawia mnie. Zadecydowałam że potrzebuje dostać nowych informacji, więc wzięłam kluczyki do auta i wyszłam, patrząc na ciemne chmury nade mną.
        Dobrą rzeczą o życiu w mieście jest to że wszystko czego potrzebujesz jest w zasięgu spaceru, ale kiedy zamierza padać, muszę zrezygnować z tego luksusu. Dostanie się do małego spożywaczaka zajmuje tylko około minuty.
        Jak tylko weszłam do środka, poszłam prosto do sekcji deli. Panna Beth stała i patrzyła wokół znudzona do póki nie zobaczyła mnie. Jej uśmiech powiększył się jak zawołała mnie. „Hej Panna Cora! Co robisz tutaj dziewczyno? Mój telefon mi mówi że zamierza zaraz padać, więc się lepiej pospiesz!”
        Też się do niej uśmiechnęłam jak podeszłam do lady. „Musiałam tylko to zrobić w ostatniej chwili biegu tutaj. Aktualnie mam do Ciebie pytanie,” powiedziałam, obniżając swój głos. Ona pochyla się przez ladę. "Wpadłam na kogoś interesującego wczoraj. Pana Jonesa. Był przed domem Claire".
        Oparła się z powrotem, kręcąc głową. „Mmm, Panna Cora, nie zaczynałam by z nim. Wiesz czemu byli w separacji? On nad sobą nie panował, krzyczał i krzyczał na nią cały czas. Chociaż ona go kochała cały czas, nawet kiedy on miał inną dziewczynę na boku.”
        „Naprawdę?” Spytałam. To bardzo jest interesujące. „Kiedy go spotkałam był bardzo płaski, wiesz? Nie był bardzo żywy. Wiesz z kim się widział?”
        „Nie wiem zbyt wiele o tym, ale mam go w dobrej opinii, że on ją wciąż widział. Nie bądź zaskoczona jeśli przywiezie ją do miasta też. Nigdy nie miał sensu lub sympatii. Przyrzeknij mi że nie będziesz się kręcić wokół niego, okay? On nie jest w porządku,” powiedziała, patrząc na mnie uważnie.
        „Oczywiście nie. Byłam tylko ciekawa niego, to wszystko,” powiedziałam jej. Pokiwała głową i powiedziałam jej do widzenia jak wychodziłam. Jak tylko znalazłam się na zewnątrz byłam niesamowicie zadowolona z mojej decyzji o tym żeby jechać autem. Tylko jak przeszłam przez ulewę zmoczyłam swoje jeansy i również byłam szczęśliwa że założyłam żółty płaszcz przeciwdeszczowy, który okrywał większość mnie.
       W czasie krótkiej drogi domu przejechałam obok szkoły i zobaczyłam kogoś idącego w deszczu, używającego kurtki aby zakryć papiery i segregator. Spojrzałam trochę bliżej i zobaczyłam, że to Harry. Zwolniłam i wjechałam na parking, jadąc bliżej niego. Zatrąbiłam i on odwrócił się, patrząc na mnie.
        Otworzyłam okno pasażera. „Potrzebujesz podwózki?” Spytałam. Pokiwał głową i przebiegł do mnie szybko, wsiadając do samochodu i zamykając okno. „Dlaczego szedłeś? Nie masz samochodu?”
        „Nie mam wystarczająco pieniędzy,” powiedział, wstrząsając włosami, jak robi to większość psów. Więcej wody rozprysnęło się wokół. „Przepraszam za to. Tak, normalnie jeden z moich przyjaciół mnie odbiera ale dzisiaj się nie pojawił dla kilka przyczyn. Mogłaś by mnie podwieźć do Pizza Hut?”
        „Okay, to w porządku. Jesteś już przesiąknięty,” powiedziałam śmiejąc się trochę z niego. Śmiał się też i spojrzał na siebie.
        Reszta drogi była dość cicha, włączając w to jego palce walące o jego nogi i on nucił jak wyglądał przez okno. Nie zajęło dużo czasu by dostać się do Pizza Hut i on wysiadł szybko. „Dziękuje, i um, może nie mów o tym nikomu? Brian już mi dał kilka rozmów na temat nie rozmawiania do uczniów poza klasą i chciałbym zostać jako asystent przez resztę semestru.”
        „Nie martw się o to,” zapewniłam go. Pokiwał głową i wysiadł z furgonetki. Wciąż padało ale on stał w deszczu i gadał.
        „Wciąż chciałbym usłyszeć co znalazłaś do tej pory, a propos,” powiedział. On znowu był zmoczony jak stał i czekał na moją odpowiedź.
        „Jak tylko wydostaniesz się z deszczu,” powiedziałam śmiejąc się z niego. Pokiwał i uśmiechnął się. Wtedy zamknął drzwi i wbiegł do środka. Zaśmiałam się znowu i pojechałam z powrotem do domu. Harry nie jest taki zły. Nie mogę się doczekać aż on skończy z byciem nauczycielem, więc moglibyśmy być przyjaciółmi.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Sześć godzin później odkryłam kilka nowych rzeczy. Nawet jakbym musiała obniżyć dokładność mojego wzroku przez patrzenie na ekranie laptopa nie zatrzymując się, ale to było warte.
        Po pierwsze, przeczytałam oficjalny raport policji na temat Claire Jones. Oświadczyli, że sprawa jest w toku. Przyczyna: Rozbój poszedł nie tak, jak powiedziała Panna Beth. Policja krążyła w domu około godziny, w których widziałam Szeryfa Statona jak wszedł na chwilę. Rozmawiał z kimś przez telefon, patrząc zmartwiony i potem wyszedł.
        Następnie, szukałam coś na temat Roberta Jonesa. Jest pracownikiem budowlanym, który żyje w Ohio, czyli tam gdzie żyła z nim Claire do póki się nie rozwiedli i przeprowadziła się do Pensylwanii, obok mnie. Ich córka ma siedem lat i przez większość czasu mieszka z Robertem.
        Pogrzeb wygląda jakby on pomagał go planować wraz z matką Claire i siostrą. Nie mogłam znaleźć więcej o nim, więc będę musiała porozmawiać z nim juto. Również zamierzam umówić się z doktorem. Potrzebuje poznać z kim pracowała, jak również Doktora Beckera.
        W zasadzie mam dużo pracy przez następne dwa dni, ale mogę to zrobić i może nawet wyjdę z Carter i Heidi w piątek. Może. 

No comments:

Post a Comment

Dziękuje za poświęconą minutę i przeczytanie. Na komentarze odpowiadam pod nimi.