Thursday, October 22, 2015

Chapter Seven: Doctor Dull.

20 marca 2015r.

    „Więc, wychodzisz z nami dzisiaj wieczorem, tak?” Spytała mnie Carter, wyciągając mnie z mojej bańki. Bezcelowo się bawiłam się moim rock hard quesadilla. Jak bardzo się chcę to zobaczyć co jest w środku, nie robię tego. Wiem, że nie będę w stanie nic zjeść przez resztę dnia, jeśli to zrobię.

     Wzruszyłam ramionami i Carter pozwala sobie na głośny jęk i Heidi marszczy brwi. „Ty nigdy nie robisz nic zabawnego z nami. I nie masz wcale żadnej wymówki. Przynajmniej kiedy wywijamy się z czegoś to z powodu tego że ja pracuję czy Carter ma utwór. Wszystko co robisz to pójście do domu i bycie znudzoną.”

        „To nie prawda,” powiedziałam w mojej obronie, ale ona miała rację. Normalnie to jest to co robię. Ale ostatnio jestem zajęta i one nie chcą mi wierzyć. „Lubię być w domu. Mogę zobaczyć mojego tatę.”

        „Nie, możesz zobaczyć jego śpiącego. Daj spokój, wiesz że by się nie przejął tym że wyszłaś na noc. To zrobi Tobie dobrze. Obiecuje, jeśli spędzisz tam godzinę i wciąż będziesz to nienawidziła wtedy pozwolę iść Ci do domu,” powiedziała Carter, próbując mnie zaszantażować. Będzie musiała się postarać bardziej.  

        „Albo po prostu nie pójdę i zaoszczędzę sobie podróż.” Heidi westchnęła i Carter spojrzała z rozczarowaniem skierowanym na mnie. Nienawidzę kiedy ona to robi. Wolałabym sobie nie poradzić z żadną z nich będącą na mnie złą, a więc zaczynam ustępować. „Stoi. Jedna godzina. To jest to.”

        Carter uśmiechnęła się na Heidi. „Wiedziałam że przyjdzie.” Szydzę z nich obu i wracam do podnoszenia mojego jedzenia, jak one poruszają rozmowę o czymś innym. Część mnie chce po prostu odpocząć i przyłączyć się do nich, ale jestem zbyt niespokojny.

        Nerwowość trzyma się mnie przez resztę dnia. Moje kolano odbija w górę i w dół, jak siedzę na rachunku różniczkowym, moje oczy patrzą się na plansze zegara. Nie wiem, dlaczego jestem tak zdenerwowana. Nie będę robić nic złego. Tylko zadam Doktorowi Becker kilka pytań. Co w tym złego?

        Jaka jest intencja za tym? Bo nawet jeśli jest, to nie taka zła. Ale może to być postrzegane jako śmieszne. To byłoby kłopotliwe, jeśli okazało się to. Nikt nie chciałby mi uwierzyć. Najprawdopodobniej będę wyśmiewana. Nazywana kłamcą albo po prostu głupią nastolatką. Nie chcę czuć się głupia.

        Zadzwonił dzwonek i wstałam z mojego siedzenia wprost do mojego następnego w pracowni chemicznej. Carter podążą, przechodząc obok mojego stolika. „Możesz mnie podwieźć wieczorem? Tylko odbierz mnie o ósmej", mówi. Przed tym jak mogę wyrazić sprzeciw ona jest na swoim miejscu.

        Pan Snyder zaczyna w końcu mówić o czymś lub innym czymś, a my bazgrzemy notatki z PowerPoint. Staram się, aby moje myśli skupiały się wyłącznie na tym, ale nadal zastanawiam się, a moje obawy pogłębiają się. One nie są nawet prawdziwymi lękami. Są to fałszywe obawy. Tworze je po prostu aby wciąż się martwić, tak przynajmniej mi się wydaje. Czy to normalne?

        Zaczynamy od pracy w książkach w czasie ostatniej części zajęć. Zamiast rozwiązywać równania, jednak wykorzystuje czas aby spisać pytania które może chcę dzisiaj zadać w gabinecie lekarskim. Pan Snyder i Harry chodzą po klasie, aby odpowiadać na pytania.

        Byłam myślami nie obecna, aż wróciłam do żywych przez głos. „Potrzebujecie pomocy?" Harry stoi obok mnie, patrząc na Jacoba i mnie. Jacob kręci głową i Harry patrzy na mnie. Kręcę głową i staram się ukryć papiery, na których pisałam pytania.

        On czeka kolejne sekundy przed przejściem do następnego stolika. Nadal jestem zakłopotana tym, że widział jak wczoraj płaczę. Nie mam odwagi, by dać jakichkolwiek wyjaśnienia. A ja jestem zbyt przerażona, aby powiedzieć coś jeszcze do niego. Ja po prostu czekam, aż mi coś powie. Jeśli to zrobi.

       To zupełnie inna lista obaw, na którą nie mam czasu na zajmowanie się teraz. Patrzę na otwartą książkę przed sobą. Powinnam się martwić o coś, co wszyscy inni. Chemia.

 - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

        „Doktor Becker będzie z Tobą za minutę", Pani Chapman mówi do mnie. Uśmiecham się i oglądam jak wychodzi, zamykając drzwi. Ponieważ te gabinet lekarski jest tak mały i nie ma wielu ludzi, którzy przychodzą tutaj, rzeczywiście Doktor prowadzi rzeczy takie jak bilanse, podczas gdy w innych przychodniach miałyby zrobić to pielęgniarki.

        To jest dobre w tym sensie, że lekarz ma bliższe relacje z pacjentem, ale może to przysporzyć nieco nerwów. Czekam cierpliwie na powleczonej ławce i rozglądam się po pokoju. Jest ogromne lustro za mną, waga po stronie biurka, wykres oka i pomiar rzecz na ścianie.

        Dobre dwie minuty później Doktor Becker wchodzi. On nie jest bardzo stary, prawdopodobnie po czterdziestce. Jego twarz nie ma za bardzo zmarszczek, ale on ma smugę siwych włosów na jego ciemnych. Patrzy na mnie przez okulary i z uśmiechem. „Cora. Minęło trochę czasu odkąd tu byłaś."

        „Tak. I pomyślałam, że powinnam trochę się sprawdzić ", mówię, mając nadzieję, że nie słyszę moje serce uderza młotkiem przez moje żebra. On kiwa głową, trzymając jego uśmiech. „Pamiętam, że ostatni raz kiedy tu byłam, Panna Jones też była. Nie cierpię igieł i musiała dać mi zastrzyk. Zrobiła to dużo łatwiej dla mnie."

        To nie jest tak naprawdę kłamstwem. To zabawne, myślałam, że nie znał jej, że dobrze, ale bardziej mi przychodziło, tym bardziej pamiętałam. To prawie czuje jak bym mogła poskładać, kim jest jako człowiek, jak gdybym naprawdę ją znała.

        Doktor Becker kiwa głową trochę. „Ona zawsze była dobra z uspokajania ludzi," mówi. Nie mówi w sympatyczny i dobry rodzaj pamięci. Wystarczy stanowczo. "A może zaczniemy badania fizyczne?"

        Skinęłam głową, a on mi kazał wstać i podejść, aby zmierzyć mój wzrost. Zdjęłam swoje buty i on mnie mierzy. „W jaki sposób każdy tutaj radzi sobie bez niej? Jestem pewna, że brakuje jej obecności znacznie. Wiem, że ona i Pani Chapman były dobrymi przyjaciółkami."

        „Jest inaczej, ale my trzymamy się. Każdy jest wykruszony ale próbujemy zrobić dla niej. Jesteś 5'4 1/2* nadal. Za późno na zrywu wzrostu myślę. Masz osiemnaście lat, tak?" Skinęłam głową i odsunęłam się od ściany i skali.

        Miałam nadzieję na nieco więcej informacji, nawet po prostu mógł powiedzieć, że każdy za nią tęskni. Wszystko co dostaję jest profesjonalna odpowiedź jednak jakby mieli nadrobić jej nieobecność w godzinach, a nie w osobowości. Chciałam się dowiedzieć nieco więcej o tym, kim była tutaj.

        „Jak długo ona tutaj pracowała?” Pytam. On nie spogląda z wagi jak przeciąga ciężarki wokół.

        „Och, nie za długo. Myślę, że to było około pięciu lat czy jak," mówi, tak stanowczo, jak wcześniej. Oni współpracowali przez pięć lat, a on wydaje się, że on mówi o kimś, kogo ledwo znał. „Ważysz 124,4 funtów**. Gotowa na badanie wzroku?"

        Czuję się nieco rozczarowana jego odpowiedzią, więc jestem cicha przez chwilę. Tylko mamy małą rozmowę, jak robi badanie wzroku i dotyka moje palce oraz wykonuje kilka innych prostych testów. On skończył swoją pracę jak ja zadałam jeszcze jedno pytanie. "Czy będziesz na pogrzebie w niedzielę?"

        „Czy to jest wtedy? Nie słyszałem, że jeszcze. Postaram się uczestniczyć, jeśli to możliwe. Wiesz, Cora, wydajesz się bardzo... Rozdarta na ten temat. Mogę polecić Ci kogoś, aby porozmawiać, jeśli chcesz", mówi, odwracając się i patrząc mi w oczy.

        Kręcę głową. „To dobrze, ale dziękuję za propozycję. Byłam po prostu ciekawa, jak wy wszyscy tu trzymacie się, widząc, jak ona ściśle współpracowała ze wszystkimi," jąkałam się. On zdaje się nie zauważyć. On kiwa głową trochę i idzie jeszcze coś powiedzieć, ale ktoś puka do drzwi.

        „Wejdź,” woła. Drzwi się otwierają, ujawniając Panią Chapman. Uśmiecha się do mnie i odrobina jego pozostaje, jak ona mówi do doktora Beckera.

        „Jack i Cory przyszli ze szkoły,” mówi, używając imion jego dzieci bliźniaków. Oni mają około siedmiu bądź ośmiu lat, tak myślę. „Powinnam pozwolić im poczekać w poczekalni czy w Twoim gabinecie?”

        „Niech się pobawią w poczekalni. Będę się za minutę." Nieśmiały uśmiech pozostaje na jej twarzy, kiedy odwraca się i wychodzi. On Patrzy na drzwi, aż się zamkną i nagle on się staje o wiele bardziej interesujący. „Cóż, uważam, że jest to. Mimo, że jesteś w potrzebie jeszcze jednego zastrzyku, tak mi się wydaje. Czy chciałbyś zrobić to teraz lub zapisać się na później?"

        „Później,” mówię pospiesznie. „Wolałbym zrobić to później."

        Kiwa głową i wręcza mi wyniki badań. Z uśmiechem i skinieniem głowy idę do drzwi. Widzę jak Pani Chapman gra z Jackiem i Corym. Tak, myślę, że coś ciekawego dzieje się w tym biurze.


*  około 165 cm 
** około 57 kg. 

No comments:

Post a Comment

Dziękuje za poświęconą minutę i przeczytanie. Na komentarze odpowiadam pod nimi.