Friday, November 27, 2015

Chapter Twelve: Nervous Ninny.

24 marca 2015r.
      „Rozwiązane jakieś tajemnice?” Pyta Harry, siadając koło mnie. Klasa jest dość głośna, każdy pracuje z ich partnerem przy stoliku nad zadaniem. Jacobowi udało się znowu zostać w domu, zostawiając mnie na pastwę mojej własnej inteligencji.
        Nie dlatego, że się martwię, jestem pozostawiona sama. Harry zawsze wydaje się, by być niedaleko mnie. Uśmiecham się trochę i patrzę w górę na Pana Snydera. On jest zajęty kimś po drugiej stronie sali, więc pozwalam powiedzieć Harry'emu o zobaczeniu Terry Chapman i dzieci Doktora Beckera.
        „Ale to nie jest tak naprawdę na temat Twojego morderstwa, prawda? Nawet jeśli jest, to co się dzieje między nimi, nie wydaje się mieć związek z tym czego szukasz. To tylko kolejny dramat rodzinny,” on rozumuje. Kręcę głową, uśmiechając się lekko. 
        „Lubię w jaki sposób nazywasz moje morderstwo, to jak ja byłam by tą zabitą.” Uśmiechnął się z małym wzruszeniem ramion. „Rozpraszasz mnie. Zrób z siebie użytek i pomóż mi z termodynamiką.”
        On aktualnie próbował mi pomóc przez chwilę. I to zaczęło dawać mi myśl że Harry nic nie wie o naukach ścisłych i to że on nigdy nie będzie nauczycielem. „Jak to zrobiłeś że pozwolili Ci tutaj uczyć?”
        Odchylając się do tyłu na krześle, wzrusza ramionami, wreszcie rezygnując z pomagania. „Ty żyjesz wokół tej uczelni chwilę. Zgaduję, że znasz ludzi, którzy nie są najjaśniejsi z jasnych." Kręcę głową, daje mi łatwy dzieje uśmiech. „Ile masz lat?"
        „Osiemnaście,” odpowiadam nie patrząc w podręcznik. „Dlaczego?”
        „Tylko się zastanawiam,” odpowiada z wzruszeniem ramion. Podejrzliwie trzymam oko na nim. Nawet jeśli rozmawialiśmy kilka razy poza szkołą, to nigdy nie było o jednym z nas. Zawsze chodzi o jakieś sprawy.
       „Cóż, ile Ty masz lat?” To było jedno z dziwnych pytań zadanych praktykantowi. Próbuję sobie wyobrazić, prosząc o coś innego i mam dziwne poczucie biernego zażenowania na coś, co się nigdy nie zdarzyło.
        „Właśnie przekroczyłem dwudziestkę,” odpowiada, wyglądając prawie na dumnego z siebie. Wracam do pracy, ale on zostaje i patrzy dopóki Pan Snyder nie woła go do innego ucznia. „Wychodzisz dzisiaj ze swoimi przyjaciółmi?” Pyta szybko, przed tym jak odchodzi.
    Rumieni się, aż do szyi, a ja nie oszczędzam mu uśmiechu. „Prawdopodobnie". Uśmiecha się raz jeszcze przed odejściem i czuję się bardziej nerwowa niż przewidywałam o dzisiejszej nocy.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Zgodziłam się z prośbami przyjaciół i poszliśmy znowu do domu Justina. Nawet jeśli aktualnie chciałam iść tym razem, oni nie musieli tego wiedzieć. Moje nerwy były na wysokim poziomie, ale przynajmniej moje nerwy dzisiejszego wieczoru mogą się przejmować czymś przyjemnym, a nie morderczym. Czymś z brązowymi włosami i zielonymi oczami z krzywym uśmiechem, któremu nic nie pomoże pomóc ale powraca.
        Teraz stoję na zewnątrz jego frontowych drzwi z dwójką moich przyjaciół i czuje się nie pewna siebie. Nawet jeśli jestem z moimi przyjaciółmi i innymi ludźmi, wiedziałam że Harry będzie miał moją uwagę. Czy to jest okej? Wiem że to jest niewłaściwe. Wiem że to może mnie wpędzić w kłopoty w szkole.
        Znowu, Carter i Heidi nie są zmartwione jego obecnością tutaj. One nie są nim zainteresowane. A ja jestem nim zainteresowana? Tak. A czy on jest zainteresowany mną? Tak myślę. Więc to może nie jest dobra rzecz żeby rozmawiać z nim? Czy może powinnam przestać się o to martwić przez cały czas.
        Weszliśmy jak ostatnim ale teraz różnicą jest Harry. Siedzi w salonie z resztą chłopców, zajmując więcej miejsca niż to jest konieczne. On widzi mnie, przynajmniej tak mi się wydaje. Patrzę na moje stopy i uśmiecham się trochę.
        Po chwili wszyscy siedzimy w pół pijani, robiąc żarty z Harry’ego. „Więc która z Was dziewczyn chce mieć teacher kink?” Pyta Kyle, poprawiając swoje słowa. „Kto chce dostać lanie od Pana Stylesa?”
        Wszyscy się śmieliśmy, ale nikt tak głośno jak Harry. „Ty prawdopodobnie chcesz, prawda?” Kyle spytał Carter. Chrząknęła i odsunęła jego rękę daleko od niej. „Wiesz czego się ostatnio dowiedziałam? Dlaczego ten koleś nigdy nie pije z nami. On jest kurwa lekki, to dlatego.”
        On nie jest zły. Harry był pierwszym z nas, aby popaść w odrętwienie i zaczął się śmiać na rzeczy, które nie były śmieszne. Nie wypiłam wiele. Tylko tyle, żeby być tylko lekko wstawioną.
        Harry wpatrywał się we mnie przez większość nocy, patrząc na moje reakcje na żarty, nawet dotykając moich ramion czy kolan kilka razy. Kyle podniósł swój kubek jak król. „Kto pójdzie po alkohol?" On pyta, wskazując na puste wszystkie butelki. „Podpity i trzeźwa. Wymarzony zespół. Idź zdobyć."
        Wskazał swoją ręką Harry’ego i mnie. Jego słowa brzmiące bardziej jak 'dreameam, gahg i tit’. Harry złapał mnie za rękę, ciągnąc mnie za nim. Carter gwizdała za nami, ale nie przeszkadza, mi to aby odwrócić się i przewrócić oczami.
        Nie wiem gdzie jest trzymany alkohol i wątpię że Harry może iść w dobrym kierunku. Zaskakuje mnie nawet nie próbując. Jego oczy są na mnie jak ja przynajmniej udaje, aby spróbować spojrzeć, unikając wspólnego patrzenia się w oczy. „Cieszę się, że przyszłaś dziś wieczorem. Lubię rozmawiać z Tobą", mówi.
        Nie odpowiadam, ale mogę poczuć swoje bijące serce w klatce piersiowej. Jak on się przybliża bicie się nasila, aż to jest wszystkim co słyszę w pokoju. Nie jestem świetna w prowadzeniu rozmowy o sobie lub kimkolwiek z kim rozmawiam. Głównie właśnie kończę czując się zakłopotana. On robi krok w moim kierunku, co sprawia że muszę na niego spojrzeć.
       "Twoje włosy wyglądają jak toffi", mówi z rozmarzeniem, kręcąc kawałek wokół palca. Zaczynam śmiać się z niego, w jego złagodniałym stanie. Wszystkie jego słowa są lekko niewyraźnie razem, jakby był tylko na pół jawie.  Jest to jeden z najśmieszniejszych rzeczy jakie widziałam w ostatnim czasie. "Kiedyś jadłem te cukierki toffi w domu. Były tak dobre. Wyglądasz dokładnie jak one."
        Śmieję się ponownie, gdy jest bliżej mnie, dopóki jestem dociskany do lady. „Myślę, że jesteś naprawdę pijany i wyglądasz dokładnie tak jak podekscytowany pies", mówię mu. Jego oczy są zamknięte, ale jego uśmiech pozostaje na miejscu, gdy kręci głową. Moje włosy spadają luźnie, jak rozplątuje je ze swojego palca.
        Zaskakuje mnie, kładąc ręce na mojej talii i ustawiając mnie na blacie. Ledwo mogę usłyszeć, jego mamrotanie pod nosem, 'Up you go'. Jestem bardzo zdenerwowana, ale Harry jest swobodny i pijany, że to uspokaja moje nerwy przynajmniej na trochę.
        „Co ty robisz?" Pytam się przez śmiech. On cofnął się trochę, wyciągając ramiona i starając się nie stracić równowagi. Nieco przypominające osoby wysadzające rurki umieszczone w przedniej części salonów samochodowych. To wysyła nową falę śmiechu, ale mu to nie przeszkadza.
        Jego oczy wreszcie się otwierają ponownie i widzi mnie. Śmieje się i dołączam się. Ten śmiech to jest coś co tylko usłyszałam raz wcześniej. To wysoki ton, niemal krzyk i uciszam go poprzez własny śmiech. Kołysząc się, podchodzi rozpromieniony do mnie znowu. Jego palce rysują nieznane wzory na tkaninie spodni, które opierają się na moim udzie. „Wyglądasz naprawdę dobrze w tych legginsach, wiesz? Widziałem Cię wcześniej i moje oczy prawie spadły z mojej głowy."
        Ognisty rumieniec zaczyna się w moich palcach aż do moich policzków.  Jestem wdzięczna, że jest zbyt pijany, żeby to zauważyć. Wiem, że nie mam ciała Carter, ale słysząc, jak mówi to, jest nieco satysfakcjonujące. Nawet jeśli nie całkowicie chce mu uwierzyć. „Mam nadzieję, że przyjdziesz znowu. Brian powiedział mi abym trzymał się z daleka od Ciebie w klasie. Powiedział, że nie chce mnie zwolnić. A ty jesteś jednym z dobrych uczniów, a on nie chciał abyś się odwróciła od tego."
        „Może nie powinnam tu być teraz. Nie sądzę, że chcesz się mieć kłopoty", mówię. Kręci głową, patrząc mi w oczy. Ja wstrzymuję oddech, nie wiedząc, co zrobić lub powiedzieć. Więc postanawiam usiąść i gapić się na niego. Jego palce znajdują moje.
        „I nie obchodzi mnie to że będę miał kłopoty. Pewnie wyrzucą mnie po tym roku i tak. Ale jesteś naprawdę inteligentna. Zdeterminowana, ale nadal jesteś bardzo wyluzowana. Wyglądasz naprawdę dobrze w legginsy. A ostatni raz byłaś tu rodzaju pobudzona, ale bardzo mi się to podobało. Również ty-"
        "Czy istnieje punkt, aby można przestać wymieniać cechy o mnie?" Pytam, trochę mi to schlebia ale jestem bardziej nerwowa. Przede wszystkim rozbawiona jego postawą. Jego uśmiech się pojawia ponownie i jego wolna ręka chwyta moją, poruszając się wokół.
        Uśmiecham się znowu do niego i on się śmieje, potrząsając głową. „Chciałbym abyś ukończyła teraz szkołę, więc nie wpakowałbym się w kłopoty,” mamrocze. Jego ręka uwalnia się od mojej i idzie do mojego biodra. Mój oddech grzęźnie w gardle jak on pochyla się nade mną.
        On pachnie trawa i przypomina mi siedzenie obok jeziora. Czuję jego usta gryzą moją szyję i miesza mi trochę w głowie. Niechlujne pocałunki są przyczepiane w dół mojej linii szczęki i przez obojczyki. Moje ręce trzęsą się na moich kolanach i jestem zamrożona w miejscu, nie wiedząc, co robić. Zatrzymuje się i odsuwa się, przyciskając czoło do mojego i znowu chwycił moje ręce.
       „Ty się trzęsiesz," stwierdza. Jego kciuki pocierać koła z tyłu moich rąk. Kiwam głową. „Chcesz abym się zatrzymał?" Kręcę głową, zaskakując samą siebie trochę. Odłączam moje ręce od jego. Znajdują miejsce na jego szyi. Jego źrenice są duże, jak księżyce, jak patrzy mi w oczy.  Uśmiech świeci na jego twarzy, ręce idą z powrotem do mojej talii.
        „To dość niesamowite," woła. Śmieję się na niego i kiwam głową. W jego umyśle, jest pomysł aby mnie całować lepiej niż on rzeczywiście mnie całuje. Potem znowu, jest możliwość niemal przerażająca, niż faktycznie robi to na mnie.
        Spodziewam się aby on kontynuował swoją pijaną wędrówkę, ale on przyciska usta do moich i trzyma mnie mocniej. Jego pocałunek jest głodny i nieco zaniedbany ze względu na jego stan umysłu. Mogę spróbować piwa co on wypił w każdym pocałunku. Jego ręka przesuwa się z pasa do piersi, zasłaniając je. Nie mam nic przeciwko, a on naciska na mnie dalej i moja głowa cofa, uderzając w szafkę za mną. Zaczynam się śmiać, a on ciągnie się uśmiechając. "Ow".
        On się śmieje ze mnie jak masuje tył głowy. „Sorry,” mówi. Jego pijaństwo spada z dziwnego i napalonego dwunastoletniego chłopca do dziwnego i sennego malucha. Moje ręce są w jego posiadaniu. A on znów kołysze się w przód i w tył, mając zabawę w swoim umyśle. „Chcę spać."
        „Nie sądzę że możesz się teraz wspiąć po drabinie,” odpowiadam. Uśmiecha się, kręcąc swoją głową. Mam pewność że moja twarz jest zaczerwieniona. I jestem jeszcze raz wdzięczna że nie kontaktuje. Wciąż mogę czuć jego pocałunki na moich ustach i zaróżowiłam się znowu.
        Harry zamierza protestować, kiedy Kyle wchodzi. Widząc prawdopodobnie co zabrało nam tak dużo czasu aby przynieść wódkę. Harry widzi go i rzuca się na niego. W połowie oczekiwane od niego że pocałuje Kyle również. "Koleś! Chłopiec, stary, mam Ci powiedzieć... Cokolwiek mi dasz... Mi się podoba."
        Oni wymieniają rundę ‘koleś’ i ‘bo’ i muszę zostawić tych dwóch pijaków w ich własnym świecie. Mając nadzieje, że kiedy wejdę do salonu Carter i Heidi nie będą w stanie powiedzieć, co się stało przez zobaczenie mojej twarzy. 

Friday, November 20, 2015

Chapter Eleven: Messy Mothers.

23 marca 2015r.
      Tylko kilka dni w ostatniej porcji szkoły i już jestem zbombardowana klasówkami i testami jak tylko nauczyciele próbują nas zasypać rozdziałami i materiałami przed wiosenną przerwą. Normalnie byłam by podekscytowana wolnym tygodniem, tylko przez leżenie i robienie tego, czego zapragnę. W tym roku jakkolwiek jestem od tego bardziej podniecona niż zazwyczaj.
        Kiedy Melody zamierza się ze mną skontaktować i jak? Robert Jones wydaje się jakby on chciał wyjechać z miasta natychmiast, więc jak dostać więcej informacji od niego? I co ja mam zrobić z jego bluzą z kapturem? Kto rozmawiał z Sarah McCleethy na pogrzebie i dlaczego? I co się dzieje z Terry Chapman? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.
        Jak ja nienawidzę tego przyznać, może muszę wycofać się z tej detektywistycznej pracy na chwilę i skupić się na szkole. Nic nie uczyłam w zeszłym tygodniu i tak mój test z rachunku wyszedł dobrze, mniej niż więcej, że można tak powiedzieć. Nie wspominając już, jak się wydaje, że wszyscy zostali przyjęci do college'u, a ja nawet nie aplikowałam.
        Nauczyciele nalegali na nas przez cały rok, aby myśleć o studiach i aplikować, ale po prostu ja tego nie zrobiłam. Wątpię, że moi rodzice mają wystarczająco dużo pieniędzy, aby zapłacić za to. A ja nie aplikowałam na żadne stypendia. Uczelnia nie przekonuje mnie, ale co jeszcze mam zrobić?
        Wyrzucam ostatnie myśli z mojego mózgu, zanim zacznę rozmyślać. Są palce pstrykające przed moją twarzą i wracam do siebie. Po to, aby zobaczyć Carter, patrząc rozbawioną moim rozmyślaniem. „Hej trzpiotka. Heidi próbowała Ci powiedzieć, że idziemy do Justina w środę."
        „Wiem,"  narzekam  i natychmiast żałuje. Carter i Heidi wymieniają spojrzenia, zanim patrzą na mnie jak dwa koty na myszy. Mam na ślepo ustawioną pułapkę na siebie i właśnie do niej wpadłam.
        „Co to miało znaczyć?” Heidi pyta mnie, rozpatrując moje nieszczęście. „Rozmawiałaś z pewnym praktykantem bez naszej wiedzy? Dlaczego Carter wierzę, że Pan Styles gruntownie ją zaczarował.”
        „Wpadłam na niego pewnego dnia i on mi powiedział, że chłopcy chcą żebyśmy znowu do nich wpadli. Wiedziałaś, że on mieszka z Justinem?” Pytam, odwracając konwersację daleko ode mnie. Ona daje mi normalne wzruszenie ramionami. Czuję ukłucie zazdrości, że wiedziała, że przede mną.
        „Spotkałam go kilka razy. Cóż, w pewnym sensie. Po prostu chodził po domu, czy coś i mówił mi cześć. My tylko rozmawialiśmy kilka razy. Nie miałam pojęcia, że będzie tu uczyć," mówi, wracając do jedzenia frytek.
        Więc Heidi znała go przed tym jak tu przyszedł? O czym rozmawiali? Czy on kiedykolwiek zainteresował się nią? Dlaczego o tym mówię, oczywiście, że nie mógł. Ona umawia się z jego współlokatorem. Potem znowu, Heidi jest wspaniała. Ona ma to klasyczne piękno: dziecięce łanie niebieskie oczy, długie i proste białe blond włosy i cerę czystą jak niebo.
        Patrząc między Carter i Heidi, czasami czułam się mniej niż adekwatna. Nie miałam loków czy figury Carter i brak mi zachwycających oczów i szampańskiej osobowości Heidi. Moje włosy są koloru wyciszonego toffi z lekkim fali do niego, a moje oczy nudne brązowe. Nie wspominając nieszczęściu o ataku piegów na mojej skórze.
        ,„Dlaczego byłaś słodką idiotką ostatnio? Nic w tym mózgu nie jest bardziej interesujące niż my" Carter stwierdza, co mi się chce śmiać trochę.
        Lunch trwa trochę dopóki jesteśmy gotowi by wrócić do zajęć. Upewniłam się, aby spędzić Rachunek zwracając szczególną uwagę na to, żeby móc zrobić to przez rozsądnym rozumieniem liczb i wszystko, co mogą zrobić. Co podobno jest o wiele więcej, niż myślałem.
        Przed ósmą lekcją kręciłam się wokół. Jestem wyczerpana bez powodu mogę wyjaśnić, z wyjątkiem dużego myślenia. Kto wiedział, że, myślenie może być tak trudne? Pozostaje mi cierpieć w milczeniu, któremu jestem wdzięczna, jak  że Jacob jest nieobecny. Pan Synder daje nam strony z książki, aby rozpocząć, więc musimy zrozumieć to na jutrzejszy eksperyment.
        On i Harry chodzą po klasie pomagając każdemu, kto podniesie rękę. Jest dość spokojnie i na szczęście nie ma grobowej ciszy. Możemy rozmawiać z ludźmi wokół nas, a Pan Synder nawet włącza muzykę dla nas. Carter zaprasza mnie dłonią abym usiadła obok niej i kilku innych, z którymi pracuje. Ale udaje, że jej nie widzę. Teraz muszę się skupić i niestety Carter nie jest bardzo w tym dobra.
        „Potrzebujesz pomocy?” Głos zapytał po kilku minutach. Harry usiadł na krześle obok mnie, z małym uśmiechem na jego twarzy. „Proszę nie mów tak. Nie wiem jak zrobić większość tego. Mam klucz odpowiedzi.”
        Zaśmiałam się lekko i zobaczyłam jak jego oczy się rozjaśniają na moje rozbawienie. Może tylko wyobrażam sobie, co chcę mu robić. „Jestem pewna, że staniesz się doskonałym nauczycielem pewnego dnia z całą Twoją wiedzą.”
        „Tak, cóż, zobaczymy,” odpowiedział, chichocząc. Miał zamiar coś jeszcze powiedzieć, kiedy usłyszeliśmy lekkie odchrząkiwanie. Zobaczyłam niedaleko nas Pana Snydera i zaróżowiłam się na policzkach. Harry pokiwał głową jak Pan Synder wskazał na kolejnego studenta z ręką w górze. „To trwało długo.”
        Uśmiechnęłam się jeszcze raz jak on wstawał i szedł gotowy by ‘pomóc’ komuś. Wzrok Pana Snydera płonie na mnie, ale nie mam odwagi na niego spojrzeć. Więc po prostu wracam do robienia mojej pracy.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Musiałam zostać po szkole, aby podejść kolejny raz do okrucieństwa testu z matmy. Do czasu, kiedy wychodziłam, wszystkie dzieci ze szkoły podstawowej też. Mijam je w moim samochodzie i widzę coś z dziwnym wzroku. Terry Chapman odbiera dwóch chłopców. Dzieci Doktora Becker. Dlaczego miałaby  je odbierać?
        Jeśli są blisko przypuszczam, że nie byłoby to dziwne, ale nigdy nie widziałam ich razem publicznie. W rzeczywistości, nie sądzę, słyszała łam żeby ktoś znał ich rodziny jakoby miały się przyjaźnić. Parkuję samochód na drugiej stronie ulicy, czekam i obserwuję, jak ona trzyma ręce chłopców, prowadząc je do samochodu. To nie jest jej samochód. Poznaję go, jako dr Beckera.
        Ona odjeżdża z nimi, nie zauważając mnie obserwującej. Decyduje się na podążanie za nimi, odkąd nie mam nic lepszego do roboty. Część mnie oczekuje jej do odwiezienia ich do gabinetu, więc oni mogli być wrócić do ich ojca. Jestem zaskoczona, że ona parkuje naprzeciwko domu Doktora Beckera.
        Jak przejeżdżam jestem zaskoczona podwójnie, kiedy ona nie tylko ich podwozi, ale także wchodzi z nimi do środka. Jestem bardzo zmieszana w tym punkcie. Dlaczego ona odwoziła jego chłopców w jego samochodzie do jego domu? On nie jest żonaty, według mojej wiedzy, ale ona na pewno tak. I ten jej sposób opiekowania się tymi chłopcami. Coś jest na rzeczy.
        Mój telefon zaskakuje mnie jak wracam. Patrzę na niego i widzę połączenie od mojej matki. Odrzucam je. Minutę później mój telefon robi głośny dźwięk i jestem gotowa, aby w końcu z nią porozmawiać. Ale to tylko przypomnienie na ekranie, mówiące mi, że mam jutro test z hiszpańskiego. Wygląda na to, że czuję się jak ukończeniu szkoły, będę musiała dać odpocząć temu dochodzeniu, przynajmniej na dzisiaj.

Friday, November 13, 2015

Chapter Ten: Foreboding Funerals.

22 marca 2015r.
        Ponieważ jest to niedziela, poszłam na pogrzeb. Jestem w czarnej sukience i zastanawiam się, chodząc wokół przedsionka dużego Kościoła. Trumna została ustawiona na trzech stołach. Są zdjęcia z Claire i prezentowane osiągnięcia życiowe, a także księgę gości do wpisania myśli o niej.
        Szpiegowałam Roberta Jonesa i jego żonę jak chodzili wokół, mieli ponure wrażenia na ich twarzach. Jest młoda dziewczyna z nimi. Jej oczy są spuchnięte i jej wargi drżą. Ona ma takie same ciemne włosy jak Robert, ale jej oczy są ciemne, w przeciwieństwie do jego niebieskich. Ona nadal jest bez wątpienia jego córka. On nie wydaje się, aby pocieszał ją dużo w jej stanie nędzy.
        Chapmansowie weszli z Kierą, rozmawiając z kilkoma ludźmi, wraz z sympatią w ich oczach. Zwłaszcza w Pani Chapman. Jej oczy są prawie napełnione przez łzy. Panna Beth rozmawia z Sarah McCleethy po drugiej stronie pokoju. Pani Dunphy idzie w kierunku wszystkich, rozmawiają o jej córce z napiętym głosem.
        Podeszłam do Panny Beth, a ona daje mi słaby uśmiech, gdy wycierają oczy. „Cześć Cora. Jak się trzymasz?" Pyta. Wzruszyłam lekko ramionami i daje jej spojrzenie, które, mam nadzieję, przechodzi do smutku. Ona kiwa głową i ogarnia mnie w uścisku, który opuszcza ze mnie poczucie winy.
        Czy oszukuje wszystkich? W tym siebie? Nie wiem, kim naprawdę była Claire Jones. I prawie nigdy nie rozmawiałam z nią, a na pewno nic nie wiedziałam o jej życiu. Jestem smutna, że umarła? Tak. Ale nie w ten sam sposób, jak wszyscy tutaj są. Jej śmierć nie jest czymś, co znacznie wpływa moje życie. To nie jest coś, co należy zabrać ze sobą osobiście, ale jestem z jakiegoś powodu. Czy to samolubne z mojej strony, gdy ona nie znaczyła nic dla mnie, kiedy żyła?
        Panna Beth puszcza mnie i pozwalam tym myślom ucieknąć ode mnie. „Cieszę się, że nie będzie otwartej trumny. Mam jeszcze obraz w mojej głowie, gdy ją znalazłam. Nie sądzę, że mogę patrzeć na nią jeszcze raz," Sarah mówi, kręcąc głową. Panna Beth przytakuje.
        „Pamiętajmy, Claire, jak była, a nie, co się z nią stało," stwierdza pani Beth. „Mam nadzieję, że to zostanie rozwiązane szybko. Policjanci są po prostu dają mi złe uczucie, wiesz? Jak oni swój czas zabierają w tym, a nie martwiąc się światem*."
        „Coś nie jest w porządku z tym,” Sarah się zgadza. Jej brązowe dłonie są nerwowe, jak jej oczy skanują pokój. „Pamiętam ten dom. Coś się tam stało. Nigdy nie ufałam policji, ale myślę, że mogą ukrywać coś o Claire... Po prostu to nie jest w porządku."
        Jej oczy wylądowały na kimś po drugiej stronie pokoju, a ona zbladła jak duch. Śledzę jej wzrok i zobaczyłam jak Szeryf Staton rozmawia z Robertem Jonesem. Nie mogę powiedzieć, który z nich wystraszył Sarah, ale nie mogę za bardzo zapytać. Panna Beth tylko kręci głową ponownie.
        Wszyscy jesteśmy zwołani dalej do wewnątrz kościoła i aby usiąść na ławkach. Z przodu leży trumna, zamknięte na świat i pokryte ozdobą flory. Kilka osób udają się mówić o niej, w tym jej matka. Proboszcz Kościoła idzie na scenę, mówiąc o życiu po śmierci i co to dobra kobieta, jak Claire może oczekiwać.
        Skanuje pomieszczenie, patrząc na wszystkich. Szpieguje jak doktor Becker i jego drżące kolano jak on patrzy na zegarek, co minutę lub tak. Roger Chapman ma kamienisty wyraz twarzy, jego ramię jest wokół Terry, które wydają się ledwo trzymać razem. Wydaje się dziwne, biorąc pod uwagę, że nie była zbyt rozbita w pracy na drugi dzień. Wiem, że to pogrzeb, a wszystko, ale nadal była by w boleści, przynajmniej trochę w piątek.
        Robert Jones ma wygląd, który przypuszczam może uchodzić za sympatyczny, ale wydaje mi się bardziej pusty. Jego żona nie wydaje się zbyt zdenerwowana, ale nie spodziewałbym się, żeby była. A Melody... Wciąż płacze, siedzi obok jej babci, która ją pociesza. Chcę wiedzieć więcej o Melody. Muszę porozmawiać z nią.
- - - - - - - - - - - -  - - -
        Po pochówku orientuje się, że podążam za Robertem Jonesem na odległość. Jeździe do motelu na obrzeżach miasta z Melody i jego żoną. Idą do środka i nie wychodzą znowu na zewnątrz. Około piątej blondynka wychodzi. Kusi mnie, aby pójść za nią, ale jestem bardziej skłonna zobaczyć, co Robert może robić.
        Wbrew mojej lepszemu wyrokowi, zostawiam swój samochód, który jest zaparkowany na parkingu McDonalda i idę do motelu. Nie jestem do końca pewna, czy oni są w pokoju. A ja nie mam wiele sposobów, aby się dowiedzieć, więc nie mam dużo planów. Dobrze jest, dopóki znajomy dostawca pizzy nie zatrzymuje się.
        On trąbi z uśmiechem widząc mnie i macham na niego. On parkuje i wysiada z samochodu wraz z pizzą w ręku. „Jesteś pewna, że nie śledzisz mnie?" Zapytał i śmieję się trochę, potrząsając głową. ”Co robisz w motelu mając na sobie okazyjną sukienkę?"
        „To nie jest ważne,” mówię, odwracając rozmowę z dala ode mnie. „Do kogo dowozisz pizzę?”
        „To rodzaj dziwnego pytania,” mówi z stłumionym uśmiechem. Kiedy widzi, że chcę odpowiedź, jego ton głosu jest lekko zakłopotany. „Um, do Roberta Jonesa. Dlaczego chcesz wiedzieć, kim są moi klienci?”
        Robert Jones dostaje pizzę. Jego żona jest na zewnątrz. Jeśli uda mi się zastać Melody samą w tym pokoju tylko na minutę lub dwie, być może uda mi się z nią porozmawiać. „Czy mogę prosić o malutką rzecz?" Pytam, jak słodko, jak to tylko jest możliwe. On patrzy na mnie z dziwnym wyrazem, prawdopodobnie zastanawiając się, dlaczego muszę potrzebuję przysługi teraz. ”To nie zajmie dużo wysiłku z Twojej strony."
        „Co to jest?” Pyta się, opierając się o swój dostawczy samochód.
        „Wszystko co musisz zrobić to zaczekać dwie minuty tutaj i iść dostarczyć pizzę. Upewnij się że Robert Jones wyjdzie ze swojego pokoju żeby odebrać pizzę i tylko graj na zwłokę przez dwie do pięciu minut,” mówię, robiąc plan spontanicznie. On wygląda jakby miał powiedzieć nie lub zapytać się dlaczego, więc mówię szybko zanim on może mi odpowiedzieć. „Proszę? Wyjaśnię Ci potem, jeśli zechcesz.”
        Jest cichy przez moment, kompletując w jego głowie. „To nie wprawi mnie w kłopoty w pracy?”
        „Nie, Twoja praca jest kompletnie bezpieczna.”
        „Nie robisz nic nielegalnego?”
        „Oczywiście że nie. Nie panikuj o tym, po prostu to zrób. Wchodzisz w to, czy nie?" Pytam. W końcu kiwa głową i daję mu szybki uścisk. I dziękuję przed wejściem do wewnątrz. Ma nagłe uczucie szoku trochę, ale jestem bardzo podekscytowana tym.
        Istnieje niewielka sala przed recepcją, więc każdy, kto tam jest nie może mnie zobaczyć. Szukam szafy i otwieram ją, znajduje materiały eksploatacyjne, w tym fartuch i prochowiec. Umieszczam to na płycie i biorę prochowiec, a także kilka kartek, starając się wyglądać jakbym tu pracowała. Harry jest minutę później, daje mi dziwne spojrzenie i lekki chichot.
        „Możesz wziąć pizzę z powrotem do pokoju, żeby dostarczyć," recepcjonista mówi Harry’emu. Ja po cichu modlę się w mojej głowie aby Harry nie wyciągnął się w tę opcję. Nie wiem, jak dobrym jest kłamcą, czy recepcjonista uwierzy w to, co mówił.
        "Mój szef nie chce, żebyśmy nie chodzili już do pokoju, tylko dostarczenie do recepcji," Harry wyjaśnia. Zgaduję, że recepcjonista dał mu zdziwione spojrzenie, ponieważ kontynuuje. "Właśnie ze względu bezpieczeństwa. Nigdy nie wiesz, kto może być w tych pokojach."
        „Rozumiem. Jakie jest nazwisko odbiorcy?” Cholera. On nie zapytał o numer pokoju. To sprawia, że to jest trudniejsze dla mnie.
        „Robert Jones.” Słyszę jak recepcjonista wciska guziki na jego telefonie i mówi Robertowi że jego pizza jest tutaj. Przemieszczam się w dół korytarza dopóki ledwo mogę zaznaczyć korytarz z pokojami. Robert wyłania się i zdaje się pochodzić od czwartych drzwi w dół.
        Jak tylko dociera do Harry'ego i zaczyna transakcji pieniędzy, muszę przejść obok z głową w dół, mając nadzieję, że nie rozpozna mnie. Nikt nie zwraca na mnie uwagi jak przechodzę obok nich i do jego pokoju. Mogę lekko usłyszeć Harry przeprasza, że nie jest w stanie znaleźć jego reszty i śmieje się trochę w głowie.
       Pukam lekko do drzwi. "Czyszczenie", mówię. Nikt nie odpowiada, więc powoli otwieram drzwi i wchodzę do pokoju. Melody siedzi na jednym z łóżek, patrząc na mnie. To sprawia, że chcę podskoczyć trochę, aby być uczciwym. Nie spodziewałam się jej tam spotkać.
        „Sprzątaczki nie przychodzą kiedy goście są wciąż w pokoju,” mówi, wciąż patrząc. Mądre dziecko. „Byłaś na pogrzebie. Wciąż masz na sobie swoja sukienkę. Dlaczego tutaj jesteś?”
        Róż pojawia się na moich policzkach. Ona jest bardzo spostrzegawcza jak na dziesięciolatkę. „Aktualnie miałam nadzieję porozmawiać z Tobą. Znałam Twoją mamę. I potrzebuję się dowiedzieć trochę o Twoim tacie,” wyjaśniam, zamykając drzwi za mną.
        „Kim jesteś? Co chciałabyś wiedzieć o moim tacie?” Pyta, patrząc na mnie pytająco. Przemieszcza się, więc siedzi ze skrzyżowanymi nogami i kontynuuje patrzenie się na mnie. Będzie trudno kłamać jej. Te oczy mogą przejrzeć w Tobie prawdę.
        „Nazywam się Cora Hamilton. Jestem ciekawa kilku rzeczy, rzeczy których ty tylko możesz powiedzieć mi.” Ona kręci głową, ale nie że mówi nie. Wygląda na … przerażoną.
        „Samantha zaraz wraca. Także jest mój tata. Powinnaś wyjść,” mówi mi, wstając i idąc do drzwi. Jej oczy są szerokie jak zaczyna popychać mnie w stronę szafy. „Idzie! Nie możesz tu być, musisz się ukryć."
        Robię jak ona mówi i chowam się w szafie. Otwierają się drzwi i słyszę mruczenie coś o "głupi dupek od pizzy, bez sensu w ogóle." „Możesz wziąć kawałek. Idę wziąć prysznic," Robert mówi, kładąc pizzę na łóżku.
        Są kroki po pokoju przez minutę i biorę ten czas, aby spróbować spojrzeć na szafę. Naprawdę nie ma nic tutaj, widząc, jak on jest tu tylko przez kilka dni. Jest coś na podłodze i powoli schylam się aby spojrzeć na to. Czarny bluzę z kapturem. Czarne dżinsy. Podobnie jak ta osoba miała na sobie w nocy, kiedy włamałam się do domu Claire.
        Łapię bluzę z kapturem i rzeczy z arkuszami, które trzymam. Sekundę później pojawia się melodia, pozwalając wyjść mi z szafy. Ona kładzie palec na ustach, a ja podążam za nią w milczeniu do drzwi. „Będę z Tobą rozmawiać, ale nie teraz. Znajdę sposób," mówi mi, jak mam wychodzić z pokoju. Kiwam głową i uśmiecham się do niej, zanim ona wycofuje się do środka i zamyka drzwi.
        Na szczęście ktoś się melduje, kiedy przechodzę przez recepcję i mam możliwość odłożenia arkuszy, lady i prochowca w ich prawidłowe miejsce i wyjście na zewnątrz.
        „Zaczynałem się martwić. Przepraszam, ale nie mogłem go dłużej zatrzymać, ale szybko się zirytował.” Mówi Harry z środka jego auta. Jego oczy patrzą na bluzę z kapturem w moich rękach i widzę zmartwienie na jego twarzy. „Ukradłaś to? Powiedziałaś że nie zrobisz nic nielegalnego.”
        „Cóż, to jest tylko bluza z kapturem. I kiedy mówiłam to, nie planowałam nic brać,” powiedział w mojej obronie. „Teraz chcesz abym Ci to wytłumaczyła?”
        W końcu, skończyłam jeżdżąc z nim wokół jego przystanków i mówiąc mu wszystko, co wydarzyło się od włamania do domu Claire Jones. Słuchał uważnie i dając swój wkład na to, co myśli. Jestem wdzięczna, że nie sądził mnie lub nie dowierzał w to co mówiłam mu.
        On szybko staje się świetnym przyjacielem, może nawet więcej. Czy jestem gotowa podjąć ryzyko, jak to? Nawet jeśli połowa dziewczyn z mojej klasy była, ja nigdy nie byłam w tym rodzaju kłopotów wcześniej
       „Hej, um, Kyle i Justin myśleli o waszym przyjściu jeszcze raz w tym tygodniu," Harry mówi jak podwozi mnie z powrotem do mojego samochodu „Wiesz co, jeśli byście chciały. Oni próbują mnie przekonać abym się też przyłączył, ale nie jestem pewien."
        Ma zakłopotany uśmiech na twarzy i lekkim rumieńcem czołga się po szyję. „Naprawdę? A co myślisz o tym?" Wzrusza ramionami trochę, ale już wiem, że podoba mu się pomysł. „Myślę, że możemy po prostu to zrobić."
    
* nie wiem czy zauważyliście, ale Panna Beth mówi takim slangiem, ”jej” czasowniki kończą się np.: feelin’ czy knowin’ i czasami to trudno to przetłumaczyć, zachowując ten slang 

Friday, November 6, 2015

Chapter Nine: Small Town Secrets.

21 marca 2015r.
      Sobota przyniosła kaca i nie byłam zachwycona go mieć. Obudziłam się około dziesiątej trzydzieści z okrutnym waleniem w mojej głowie. Jęknęłam lekko i przewróciłam się, patrząc na telefon. Carter już do mnie pisała. Odpowiadam, dając jej znać, że nienawidzę jej za wyciągnięcie mnie na imprezę i pozwolenie mi pić.
      Jęknęłam ponownie i wpakowałam swoją twarz w poduszkę, chcąc zasnąć ponownie. Pulsowanie mojej czaszki przeszywa mnie w coraz bardziej, nie ma opcji że przestanie. I w końcu zaakceptowałam ten straszny los, wstałam z łóżka i wyszłam z sypialni.
        Jestem zaskoczona, kiedy widzę nieśpiącego tatę oglądającego telewizję. Normalnie, kiedy ma wolne dni to śpi, co najmniej do pierwszej lub drugiej. Uśmiechnął się trochę i wyłączył telewizor. „Słyszałem, jak przyszłaś ostatniej nocy. Byłem trochę zaskoczony, że było się tak późno. Co ty i Carter robiłyście?"
        „My po prostu wyszłyśmy i oglądałyśmy kilka filmów", mówię, szukając aspiryny. To nie jest całkowite kłamstwo. Wszyscy oglądaliśmy około połowę horroru, przed tym jak nam się znudził. Widzę kątem oka jak kiwa głową.
        „Pomyślałem, że może moglibyśmy wyjść i coś zrobić dziś," sugeruje. Chce wyjść i coś zrobić? To prawdopodobnie oznacza, że moja mama zadzwoniła. Ona chce żebym spędziła swój czas z nią, co oznacza, że również mój tata jest przeciwny tej idei. Normalnie, nie mam nic, przeciwko, ale jestem trochę zajęta z Claire Jones i jej morderstwem.
         „Co masz na myśli?”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Nie wiem, o co chodzi w centrach handlowych, że mój tata znajduje tak atrakcyjne rzecz, ale za każdym razem kończymy w jednym sklepie. Zawsze jest jakiś dziwna tania rzecz, którą chce kupić. A ja nie zamierzam być tym, co, by go zatrzymało, więc po prostu chodzę za nim do dziwacznych sklepów. Więc nie mam fascynacji w tym.
     „Dlaczego nie weźmiesz tego i spotkamy się na zewnątrz za około czterdzieści pięć minut", proponuje, wręczając mi pięćdziesiąt dolarów. Jestem gotowa odmówić, ale on już potrząsa głową. „Wiem, że nie przejmujesz się wszystkimi moimi zwariowanymi rzeczami. Idź, kup sobie coś ".
        Uśmiecham się trochę, biorę dwadzieścia, ale to mnie trochę dobija. On nie ma dużo pieniędzy, i wiem, że wciąż chce, żebym była szczęśliwa. Ta wiedza sprawia, że czuję się trochę winna, ale wiem, że to sprawia, że łatwiej jest mu. I tak robię, co mogę, aby pomóc jego sumieniu.
        Po wyjściu z jego sklepu doszłam do Forever 21 i Charlotte Russe, a skończyłam w sklepie obuwniczym. Jestem w trakcie przeglądania niektórych trampków, kiedy szpieguje wysokiego mężczyznę z czarnymi włosami. Odwraca się trochę i rozpoznaje go, jako Roberta Jonesa. I nie jest sam.
        Obok niego znajduje się blondynka. Ona jest drobna i wygląda na to, że jest w połowie dwudziestki. Piegi zaznaczają jej jasną skórę. Ona patrzy na Roberta wręczając mu buty do wglądu. Kręci głową i ona marszczy brwi, patrząc na cudze męskie buty.
        Powoli przemieszczam się w ich kierunku, gdzie oni są, udając zainteresowanie niektórych balerinek. Jestem na tyle, blisko, aby usłyszeć ich teraz. „Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego to ma takie duże znaczenie. Masz już dużo par," blondynka mówi, prześlizgując palcem przez niektóre czarne mokasyny.
        „Nie chcę nosić później pary butów z jej pogrzebu. Będę tylko w stanie myśleć o Claire, że jest martwa za każdym razem, gdy będę je nosić," mruczy, nie patrząc jej w oczy.
        „Jest to trochę dziwne dla kogoś, kto nie dbał o nią w ogóle kilka miesięcy temu", ona odpowiada równie zirytowany tonem. „Mówiłeś, że jej nienawidziłeś. Ty nawet powiedziałeś Melody żeby ją nienawidziła. Wiem, że masz prawo być zdenerwowany, ale już nawet powiedziałeś, że chciałeś jej martwej."
        Pochyla się do niej i mówi półgłosem, powodując, że muszę się przybliżyć. „Czy obniżysz swój głos?" Warczy, kładąc rękę wokół jej ramienia. „Chciałem jej śmierci. To nie znaczy, chcę żeby przypominało, że działo się to przez cały czas."
        Ona wyszarpuje swoją rękę od niego ze złością, mrucząc coś pod nosem. Oni z kolei idzie z powrotem do miejsca gdzie ja stoję i jestem zmuszona do wycofania się ze sklepu.
        Idę chodnikiem, więcej pytań niż kiedykolwiek pływają w mojej głowie. I mam, co najmniej jedną odpowiedź teraz. Robert Jones na pewno chciał śmierci Claire Jones. Miał motywację, aby to zrobić, teraz muszę sprawdzić, czy miał środki. Wątpię, mam zamiar uzyskać odpowiedzi od nowej żony, ale wiem, kto może ze mną porozmawiać; Melody.
        Matka Claire powiedziała, że Melody chciała być z matką, ale nie mogła z powodu Roberta, który zawsze wydawał się wygrywać opiekę w sądzie. Ona wie, gdzie on był dzień morderstwa. Może zszedł wcześniej niż myśli. Może on naprawdę miał zamordować Claire.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
        „Znalazłaś coś Ci się podoba?" Mój tata pyta zza stołu. Mieliśmy wczesną kolację w Bob Evans, między innymi w ruchliwej restauracji. Wzruszam trochę i kopać w mojej kieszeni, wręczając mu resztę, jaką dostałam.
        „Znalazłam nową parę butów tenisowych," poinformowałam go. Skończyło się na moim powrocie do sklepu obuwniczego i zakupu pary, która mi się podobała. Tylko, dlatego, że kosztowała tylko trzydzieści. Mój tata się uśmiecha, zgarniając resztę. Jestem pewna, że jest wdzięczny ją mieć. Nasze jedzenie wychodzi dość szybko i rozmowa zwalnia tempo.
        Pod koniec naszego posiłku słyszę znajome głosy. Odwracam głowę i widzę Państwo Chapman kilka stolików z dala od nas z córką Kierą. Nie znam jej aż tak dobrze, jak ona ma tylko czternaście lat, ale  wydaje się raczej cicha. Oni nas nie widzą i jestem wdzięczna, że możemy pominąć niewygodne ‘Hej, jak się masz? Jak idzie praca w dowożeniu?’ Rozmowy.
        Pan Chapman jest w jego typowym garniturze, Pani Chapman jest zasłonięta i ma na sobie niebieską bluzkę i całkiem białą flowy spódnicę. To jeden z tych rzadkich okazji, gdzie ja rzeczywiście widzę ich gdzieś razem. Teraz, gdy o tym myślę.
        Kelnerka podchodzi, zakłócając moje myśli. „Czy chcecie zamówić jeszcze jakiś deser?" Pyta, zbierając niektóre z naszych pustych naczyń. Mój tata spogląda na mnie i uśmiecha się.
        "Tak, myślę, że będziemy chcieli kawałek key lime pie i kawałek szarlotki, poprosimy," prosi. O nie. Ciasto. To jest to, co zawsze robi, gdy ma mi do przekazania złe wieści lub każe podjąć mi decyzję. Albo czasami oba. Kelnerka odchodzi z naszymi talerzami. Wraca minutę później z ciastem i dwoma czystymi widelcami.
        Biorę gryz mojego Key Lime jak mój tata zaczyna mówić. „Więc myślałaś, co będziesz robiła na wiosennej przerwie? Masz jakieś plany z Carterem lub Heidi?" Pyta, jedząc ciasto nie spuszczając wzroku ze mnie.
        „Nie do końca jestem pewna,” mówię po połknięciu. Co on chce mi żebym robiła na wiosennej przerwie? Pamiętam, jak kiedyś miałam jechać z nim, ponieważ miał rzadką dostawę w połowie kraju. Nie chce żebym jechała z nim jednak ponownie, prawda? Proszę, Boże, błagam cię. Nie każ mi jeść kolacji i spać w ciężarówce przez tydzień.
        „Cóż Twoja matka dzwoniła jednego dnia i myślała o Twoim przyjeździe do Nowego Jorku z nią i Dale na tydzień", mówi, wzywając imienia chłopaka mojej mamy. On czeka na moją reakcję, ale nie mam nic do dodania. Nie jestem zdecydowanie przeciwna tej idei, jak wiem, że chciał. Ale nadal nie chce iść.
        Wyłączam się na minutę, wtykając ciasto w moje usta, a moje uszy odbierają coś innego. Głos Terry Chapmana, kilka stolików dalej. „Roger, możemy nie mówić o pracy teraz? Po prostu być rodziną," ona fuknęła.
        "Oczywiście, możemy nie rozmawiać o pracy. To przyniesie tylko obecność Twojej najnowszego romansu," Pan Chapman odpowiada, ostatnią część mrucząc pod nosem. Pani Chapman zaczyna mówić swoją ripostę, ale nowy głos ją przebija.
        „Ludzie jesteście niewiarygodni." Dźwięk szurającego krzesła dobiega mnie przed tym jak widzę zrozpaczoną Kiera pędzącą w kierunku łazienki. Jest więcej kłótni i oskarżeń rzucanych się za mną, zanim w końcu skupiam się z powrotem, aby zobaczyć mój tata patrzył na mnie.
        „Cora? Co o tym myślisz?” Mój tata mnie znowu pyta.
        „Ja, uh… muszę o tym pomyśleć. Zamierzam pójść do łazienki teraz,” odpowiadam, nie czekając na jego odpowiedź.
        W łazience jest pusto, jedynie wydobywa się cichy płac z kabiny na końcu. Nie jestem pewna, co zrobić, ale czuję się źle, po prostu pozwalam jej na płacz. Pukam cicho do drzwi. „Kiera? To, um, Cora Hamilton. Chodzę to Twojej szkoły. Czy wszystko w porządku?"
        Jest trochę szurania w boksie i słyszę jej głos, cichy jak mysz i tak nieśmiały. „Tak, jestem w porządku. Czuję się dobrze." Czekam chwilę przed tym, aby odejść, ale wtedy słyszę ją ponownie. „Czy mogę cię o coś zapytać?"
        „Oczywiście,” zapewnią ją, stając bliżej drzwi do kabiny.
        „Twoi rodzice są rozwiedzeni, prawda?”
        „Tak.”
        „Czy oni kiedykolwiek się zdradzali nawzajem?”
        Ona brzmi tak jakby była mała i przestraszona. Czuję się za nią. Wiem, jak trudne może być mieć rodziców, którzy walczą.  Jestem pewna, ze jej ojciec jest burmistrzem, to sprawia, że ona nie chce o tym dużo mówić. „Nie, ale wiem, jak to jest żyć wśród ludzi, którym nie układa się tak dobrze."
        Drzwi otwierają się by ujawnić Kiera. Jej niebieskie oczy się zaszkliły, policzki są mokre od łez. Ona wygląda zaskakująco podobna do matki, ale jest coś trudniej o niej. Pewne określenie jej matka brakuje. "Myślę, że moja mama zdradza mojego tatę."
        Jestem zaskoczona z informacjami, jakie ona dzieli się ze mną. Nie tylko przez jej otwartość, ale fakt, że Terry Chapman może być zdradzany. Nie jestem do końca pewna, co zrobić. Więc oferuję jej przytulenie, które łaskawie przyjmuje. „Bardzo mi przykro, że musisz być w centrum tego. Nie miałam do czynienia z zdradzaniem rodziców. Ale może Twoi będą w stanie naprawić to i popracować nad tym czy to prawda."
        Ona kiwa głową i wyciąga się z uścisku, tak jak drzwi się otwierają, ujawniając pani Chapman. Ona daje mi słaby uśmiech i staram się ją zwrócić go, chcąc wyjść z tego pomieszczenia. Daję Kiera’ze ostatni uspokajający uśmiech zanim wyjadę, i mam nadzieję, że pomogłem ją trochę.
        W drodze powrotnej do mojego taty zaczynam zdawać sobie sprawę, że moje miasto może nie być tak proste jak się wydaje. Potrzeba tylko trochę kopania odkryć brzydką prawdę.