Friday, November 20, 2015

Chapter Eleven: Messy Mothers.

23 marca 2015r.
      Tylko kilka dni w ostatniej porcji szkoły i już jestem zbombardowana klasówkami i testami jak tylko nauczyciele próbują nas zasypać rozdziałami i materiałami przed wiosenną przerwą. Normalnie byłam by podekscytowana wolnym tygodniem, tylko przez leżenie i robienie tego, czego zapragnę. W tym roku jakkolwiek jestem od tego bardziej podniecona niż zazwyczaj.
        Kiedy Melody zamierza się ze mną skontaktować i jak? Robert Jones wydaje się jakby on chciał wyjechać z miasta natychmiast, więc jak dostać więcej informacji od niego? I co ja mam zrobić z jego bluzą z kapturem? Kto rozmawiał z Sarah McCleethy na pogrzebie i dlaczego? I co się dzieje z Terry Chapman? Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi.
        Jak ja nienawidzę tego przyznać, może muszę wycofać się z tej detektywistycznej pracy na chwilę i skupić się na szkole. Nic nie uczyłam w zeszłym tygodniu i tak mój test z rachunku wyszedł dobrze, mniej niż więcej, że można tak powiedzieć. Nie wspominając już, jak się wydaje, że wszyscy zostali przyjęci do college'u, a ja nawet nie aplikowałam.
        Nauczyciele nalegali na nas przez cały rok, aby myśleć o studiach i aplikować, ale po prostu ja tego nie zrobiłam. Wątpię, że moi rodzice mają wystarczająco dużo pieniędzy, aby zapłacić za to. A ja nie aplikowałam na żadne stypendia. Uczelnia nie przekonuje mnie, ale co jeszcze mam zrobić?
        Wyrzucam ostatnie myśli z mojego mózgu, zanim zacznę rozmyślać. Są palce pstrykające przed moją twarzą i wracam do siebie. Po to, aby zobaczyć Carter, patrząc rozbawioną moim rozmyślaniem. „Hej trzpiotka. Heidi próbowała Ci powiedzieć, że idziemy do Justina w środę."
        „Wiem,"  narzekam  i natychmiast żałuje. Carter i Heidi wymieniają spojrzenia, zanim patrzą na mnie jak dwa koty na myszy. Mam na ślepo ustawioną pułapkę na siebie i właśnie do niej wpadłam.
        „Co to miało znaczyć?” Heidi pyta mnie, rozpatrując moje nieszczęście. „Rozmawiałaś z pewnym praktykantem bez naszej wiedzy? Dlaczego Carter wierzę, że Pan Styles gruntownie ją zaczarował.”
        „Wpadłam na niego pewnego dnia i on mi powiedział, że chłopcy chcą żebyśmy znowu do nich wpadli. Wiedziałaś, że on mieszka z Justinem?” Pytam, odwracając konwersację daleko ode mnie. Ona daje mi normalne wzruszenie ramionami. Czuję ukłucie zazdrości, że wiedziała, że przede mną.
        „Spotkałam go kilka razy. Cóż, w pewnym sensie. Po prostu chodził po domu, czy coś i mówił mi cześć. My tylko rozmawialiśmy kilka razy. Nie miałam pojęcia, że będzie tu uczyć," mówi, wracając do jedzenia frytek.
        Więc Heidi znała go przed tym jak tu przyszedł? O czym rozmawiali? Czy on kiedykolwiek zainteresował się nią? Dlaczego o tym mówię, oczywiście, że nie mógł. Ona umawia się z jego współlokatorem. Potem znowu, Heidi jest wspaniała. Ona ma to klasyczne piękno: dziecięce łanie niebieskie oczy, długie i proste białe blond włosy i cerę czystą jak niebo.
        Patrząc między Carter i Heidi, czasami czułam się mniej niż adekwatna. Nie miałam loków czy figury Carter i brak mi zachwycających oczów i szampańskiej osobowości Heidi. Moje włosy są koloru wyciszonego toffi z lekkim fali do niego, a moje oczy nudne brązowe. Nie wspominając nieszczęściu o ataku piegów na mojej skórze.
        ,„Dlaczego byłaś słodką idiotką ostatnio? Nic w tym mózgu nie jest bardziej interesujące niż my" Carter stwierdza, co mi się chce śmiać trochę.
        Lunch trwa trochę dopóki jesteśmy gotowi by wrócić do zajęć. Upewniłam się, aby spędzić Rachunek zwracając szczególną uwagę na to, żeby móc zrobić to przez rozsądnym rozumieniem liczb i wszystko, co mogą zrobić. Co podobno jest o wiele więcej, niż myślałem.
        Przed ósmą lekcją kręciłam się wokół. Jestem wyczerpana bez powodu mogę wyjaśnić, z wyjątkiem dużego myślenia. Kto wiedział, że, myślenie może być tak trudne? Pozostaje mi cierpieć w milczeniu, któremu jestem wdzięczna, jak  że Jacob jest nieobecny. Pan Synder daje nam strony z książki, aby rozpocząć, więc musimy zrozumieć to na jutrzejszy eksperyment.
        On i Harry chodzą po klasie pomagając każdemu, kto podniesie rękę. Jest dość spokojnie i na szczęście nie ma grobowej ciszy. Możemy rozmawiać z ludźmi wokół nas, a Pan Synder nawet włącza muzykę dla nas. Carter zaprasza mnie dłonią abym usiadła obok niej i kilku innych, z którymi pracuje. Ale udaje, że jej nie widzę. Teraz muszę się skupić i niestety Carter nie jest bardzo w tym dobra.
        „Potrzebujesz pomocy?” Głos zapytał po kilku minutach. Harry usiadł na krześle obok mnie, z małym uśmiechem na jego twarzy. „Proszę nie mów tak. Nie wiem jak zrobić większość tego. Mam klucz odpowiedzi.”
        Zaśmiałam się lekko i zobaczyłam jak jego oczy się rozjaśniają na moje rozbawienie. Może tylko wyobrażam sobie, co chcę mu robić. „Jestem pewna, że staniesz się doskonałym nauczycielem pewnego dnia z całą Twoją wiedzą.”
        „Tak, cóż, zobaczymy,” odpowiedział, chichocząc. Miał zamiar coś jeszcze powiedzieć, kiedy usłyszeliśmy lekkie odchrząkiwanie. Zobaczyłam niedaleko nas Pana Snydera i zaróżowiłam się na policzkach. Harry pokiwał głową jak Pan Synder wskazał na kolejnego studenta z ręką w górze. „To trwało długo.”
        Uśmiechnęłam się jeszcze raz jak on wstawał i szedł gotowy by ‘pomóc’ komuś. Wzrok Pana Snydera płonie na mnie, ale nie mam odwagi na niego spojrzeć. Więc po prostu wracam do robienia mojej pracy.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Musiałam zostać po szkole, aby podejść kolejny raz do okrucieństwa testu z matmy. Do czasu, kiedy wychodziłam, wszystkie dzieci ze szkoły podstawowej też. Mijam je w moim samochodzie i widzę coś z dziwnym wzroku. Terry Chapman odbiera dwóch chłopców. Dzieci Doktora Becker. Dlaczego miałaby  je odbierać?
        Jeśli są blisko przypuszczam, że nie byłoby to dziwne, ale nigdy nie widziałam ich razem publicznie. W rzeczywistości, nie sądzę, słyszała łam żeby ktoś znał ich rodziny jakoby miały się przyjaźnić. Parkuję samochód na drugiej stronie ulicy, czekam i obserwuję, jak ona trzyma ręce chłopców, prowadząc je do samochodu. To nie jest jej samochód. Poznaję go, jako dr Beckera.
        Ona odjeżdża z nimi, nie zauważając mnie obserwującej. Decyduje się na podążanie za nimi, odkąd nie mam nic lepszego do roboty. Część mnie oczekuje jej do odwiezienia ich do gabinetu, więc oni mogli być wrócić do ich ojca. Jestem zaskoczona, że ona parkuje naprzeciwko domu Doktora Beckera.
        Jak przejeżdżam jestem zaskoczona podwójnie, kiedy ona nie tylko ich podwozi, ale także wchodzi z nimi do środka. Jestem bardzo zmieszana w tym punkcie. Dlaczego ona odwoziła jego chłopców w jego samochodzie do jego domu? On nie jest żonaty, według mojej wiedzy, ale ona na pewno tak. I ten jej sposób opiekowania się tymi chłopcami. Coś jest na rzeczy.
        Mój telefon zaskakuje mnie jak wracam. Patrzę na niego i widzę połączenie od mojej matki. Odrzucam je. Minutę później mój telefon robi głośny dźwięk i jestem gotowa, aby w końcu z nią porozmawiać. Ale to tylko przypomnienie na ekranie, mówiące mi, że mam jutro test z hiszpańskiego. Wygląda na to, że czuję się jak ukończeniu szkoły, będę musiała dać odpocząć temu dochodzeniu, przynajmniej na dzisiaj.

4 comments:

  1. Proszę nie usuwaj tego bloga , chcę dowiedzieć się co będzie w kolejnych rozdziałach :)

    ReplyDelete
  2. Ja chcę to czytać dalej!!! Nie usuwaj!

    ReplyDelete
  3. Hej. Weszłam dzisiaj na tego bloga i bardzo spodobało mi się to tłumaczenie. Jest trochę niedociągnięć i błędów, ale nie zmieniają one sensu. Jeżeli chcesz to możesz mi wysyłać rozdziały, a ja będę sprawdzać. Dla mnie to nie jest problem.
    Podziwiam Cię. Ja nie mam cierpliwości do tłumaczeń. :)

    http://hurt-harry-styles-ff.blogspot.com/?m=1 zapraszam do mnie przy okazji

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuje, ale nie potrzebuje pomocy.
      Przeważnie zawsze czytam rozdziały przed dodaniem.

      Delete

Dziękuje za poświęconą minutę i przeczytanie. Na komentarze odpowiadam pod nimi.