Friday, November 6, 2015

Chapter Nine: Small Town Secrets.

21 marca 2015r.
      Sobota przyniosła kaca i nie byłam zachwycona go mieć. Obudziłam się około dziesiątej trzydzieści z okrutnym waleniem w mojej głowie. Jęknęłam lekko i przewróciłam się, patrząc na telefon. Carter już do mnie pisała. Odpowiadam, dając jej znać, że nienawidzę jej za wyciągnięcie mnie na imprezę i pozwolenie mi pić.
      Jęknęłam ponownie i wpakowałam swoją twarz w poduszkę, chcąc zasnąć ponownie. Pulsowanie mojej czaszki przeszywa mnie w coraz bardziej, nie ma opcji że przestanie. I w końcu zaakceptowałam ten straszny los, wstałam z łóżka i wyszłam z sypialni.
        Jestem zaskoczona, kiedy widzę nieśpiącego tatę oglądającego telewizję. Normalnie, kiedy ma wolne dni to śpi, co najmniej do pierwszej lub drugiej. Uśmiechnął się trochę i wyłączył telewizor. „Słyszałem, jak przyszłaś ostatniej nocy. Byłem trochę zaskoczony, że było się tak późno. Co ty i Carter robiłyście?"
        „My po prostu wyszłyśmy i oglądałyśmy kilka filmów", mówię, szukając aspiryny. To nie jest całkowite kłamstwo. Wszyscy oglądaliśmy około połowę horroru, przed tym jak nam się znudził. Widzę kątem oka jak kiwa głową.
        „Pomyślałem, że może moglibyśmy wyjść i coś zrobić dziś," sugeruje. Chce wyjść i coś zrobić? To prawdopodobnie oznacza, że moja mama zadzwoniła. Ona chce żebym spędziła swój czas z nią, co oznacza, że również mój tata jest przeciwny tej idei. Normalnie, nie mam nic, przeciwko, ale jestem trochę zajęta z Claire Jones i jej morderstwem.
         „Co masz na myśli?”
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Nie wiem, o co chodzi w centrach handlowych, że mój tata znajduje tak atrakcyjne rzecz, ale za każdym razem kończymy w jednym sklepie. Zawsze jest jakiś dziwna tania rzecz, którą chce kupić. A ja nie zamierzam być tym, co, by go zatrzymało, więc po prostu chodzę za nim do dziwacznych sklepów. Więc nie mam fascynacji w tym.
     „Dlaczego nie weźmiesz tego i spotkamy się na zewnątrz za około czterdzieści pięć minut", proponuje, wręczając mi pięćdziesiąt dolarów. Jestem gotowa odmówić, ale on już potrząsa głową. „Wiem, że nie przejmujesz się wszystkimi moimi zwariowanymi rzeczami. Idź, kup sobie coś ".
        Uśmiecham się trochę, biorę dwadzieścia, ale to mnie trochę dobija. On nie ma dużo pieniędzy, i wiem, że wciąż chce, żebym była szczęśliwa. Ta wiedza sprawia, że czuję się trochę winna, ale wiem, że to sprawia, że łatwiej jest mu. I tak robię, co mogę, aby pomóc jego sumieniu.
        Po wyjściu z jego sklepu doszłam do Forever 21 i Charlotte Russe, a skończyłam w sklepie obuwniczym. Jestem w trakcie przeglądania niektórych trampków, kiedy szpieguje wysokiego mężczyznę z czarnymi włosami. Odwraca się trochę i rozpoznaje go, jako Roberta Jonesa. I nie jest sam.
        Obok niego znajduje się blondynka. Ona jest drobna i wygląda na to, że jest w połowie dwudziestki. Piegi zaznaczają jej jasną skórę. Ona patrzy na Roberta wręczając mu buty do wglądu. Kręci głową i ona marszczy brwi, patrząc na cudze męskie buty.
        Powoli przemieszczam się w ich kierunku, gdzie oni są, udając zainteresowanie niektórych balerinek. Jestem na tyle, blisko, aby usłyszeć ich teraz. „Szczerze mówiąc, nie rozumiem, dlaczego to ma takie duże znaczenie. Masz już dużo par," blondynka mówi, prześlizgując palcem przez niektóre czarne mokasyny.
        „Nie chcę nosić później pary butów z jej pogrzebu. Będę tylko w stanie myśleć o Claire, że jest martwa za każdym razem, gdy będę je nosić," mruczy, nie patrząc jej w oczy.
        „Jest to trochę dziwne dla kogoś, kto nie dbał o nią w ogóle kilka miesięcy temu", ona odpowiada równie zirytowany tonem. „Mówiłeś, że jej nienawidziłeś. Ty nawet powiedziałeś Melody żeby ją nienawidziła. Wiem, że masz prawo być zdenerwowany, ale już nawet powiedziałeś, że chciałeś jej martwej."
        Pochyla się do niej i mówi półgłosem, powodując, że muszę się przybliżyć. „Czy obniżysz swój głos?" Warczy, kładąc rękę wokół jej ramienia. „Chciałem jej śmierci. To nie znaczy, chcę żeby przypominało, że działo się to przez cały czas."
        Ona wyszarpuje swoją rękę od niego ze złością, mrucząc coś pod nosem. Oni z kolei idzie z powrotem do miejsca gdzie ja stoję i jestem zmuszona do wycofania się ze sklepu.
        Idę chodnikiem, więcej pytań niż kiedykolwiek pływają w mojej głowie. I mam, co najmniej jedną odpowiedź teraz. Robert Jones na pewno chciał śmierci Claire Jones. Miał motywację, aby to zrobić, teraz muszę sprawdzić, czy miał środki. Wątpię, mam zamiar uzyskać odpowiedzi od nowej żony, ale wiem, kto może ze mną porozmawiać; Melody.
        Matka Claire powiedziała, że Melody chciała być z matką, ale nie mogła z powodu Roberta, który zawsze wydawał się wygrywać opiekę w sądzie. Ona wie, gdzie on był dzień morderstwa. Może zszedł wcześniej niż myśli. Może on naprawdę miał zamordować Claire.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - --
        „Znalazłaś coś Ci się podoba?" Mój tata pyta zza stołu. Mieliśmy wczesną kolację w Bob Evans, między innymi w ruchliwej restauracji. Wzruszam trochę i kopać w mojej kieszeni, wręczając mu resztę, jaką dostałam.
        „Znalazłam nową parę butów tenisowych," poinformowałam go. Skończyło się na moim powrocie do sklepu obuwniczego i zakupu pary, która mi się podobała. Tylko, dlatego, że kosztowała tylko trzydzieści. Mój tata się uśmiecha, zgarniając resztę. Jestem pewna, że jest wdzięczny ją mieć. Nasze jedzenie wychodzi dość szybko i rozmowa zwalnia tempo.
        Pod koniec naszego posiłku słyszę znajome głosy. Odwracam głowę i widzę Państwo Chapman kilka stolików z dala od nas z córką Kierą. Nie znam jej aż tak dobrze, jak ona ma tylko czternaście lat, ale  wydaje się raczej cicha. Oni nas nie widzą i jestem wdzięczna, że możemy pominąć niewygodne ‘Hej, jak się masz? Jak idzie praca w dowożeniu?’ Rozmowy.
        Pan Chapman jest w jego typowym garniturze, Pani Chapman jest zasłonięta i ma na sobie niebieską bluzkę i całkiem białą flowy spódnicę. To jeden z tych rzadkich okazji, gdzie ja rzeczywiście widzę ich gdzieś razem. Teraz, gdy o tym myślę.
        Kelnerka podchodzi, zakłócając moje myśli. „Czy chcecie zamówić jeszcze jakiś deser?" Pyta, zbierając niektóre z naszych pustych naczyń. Mój tata spogląda na mnie i uśmiecha się.
        "Tak, myślę, że będziemy chcieli kawałek key lime pie i kawałek szarlotki, poprosimy," prosi. O nie. Ciasto. To jest to, co zawsze robi, gdy ma mi do przekazania złe wieści lub każe podjąć mi decyzję. Albo czasami oba. Kelnerka odchodzi z naszymi talerzami. Wraca minutę później z ciastem i dwoma czystymi widelcami.
        Biorę gryz mojego Key Lime jak mój tata zaczyna mówić. „Więc myślałaś, co będziesz robiła na wiosennej przerwie? Masz jakieś plany z Carterem lub Heidi?" Pyta, jedząc ciasto nie spuszczając wzroku ze mnie.
        „Nie do końca jestem pewna,” mówię po połknięciu. Co on chce mi żebym robiła na wiosennej przerwie? Pamiętam, jak kiedyś miałam jechać z nim, ponieważ miał rzadką dostawę w połowie kraju. Nie chce żebym jechała z nim jednak ponownie, prawda? Proszę, Boże, błagam cię. Nie każ mi jeść kolacji i spać w ciężarówce przez tydzień.
        „Cóż Twoja matka dzwoniła jednego dnia i myślała o Twoim przyjeździe do Nowego Jorku z nią i Dale na tydzień", mówi, wzywając imienia chłopaka mojej mamy. On czeka na moją reakcję, ale nie mam nic do dodania. Nie jestem zdecydowanie przeciwna tej idei, jak wiem, że chciał. Ale nadal nie chce iść.
        Wyłączam się na minutę, wtykając ciasto w moje usta, a moje uszy odbierają coś innego. Głos Terry Chapmana, kilka stolików dalej. „Roger, możemy nie mówić o pracy teraz? Po prostu być rodziną," ona fuknęła.
        "Oczywiście, możemy nie rozmawiać o pracy. To przyniesie tylko obecność Twojej najnowszego romansu," Pan Chapman odpowiada, ostatnią część mrucząc pod nosem. Pani Chapman zaczyna mówić swoją ripostę, ale nowy głos ją przebija.
        „Ludzie jesteście niewiarygodni." Dźwięk szurającego krzesła dobiega mnie przed tym jak widzę zrozpaczoną Kiera pędzącą w kierunku łazienki. Jest więcej kłótni i oskarżeń rzucanych się za mną, zanim w końcu skupiam się z powrotem, aby zobaczyć mój tata patrzył na mnie.
        „Cora? Co o tym myślisz?” Mój tata mnie znowu pyta.
        „Ja, uh… muszę o tym pomyśleć. Zamierzam pójść do łazienki teraz,” odpowiadam, nie czekając na jego odpowiedź.
        W łazience jest pusto, jedynie wydobywa się cichy płac z kabiny na końcu. Nie jestem pewna, co zrobić, ale czuję się źle, po prostu pozwalam jej na płacz. Pukam cicho do drzwi. „Kiera? To, um, Cora Hamilton. Chodzę to Twojej szkoły. Czy wszystko w porządku?"
        Jest trochę szurania w boksie i słyszę jej głos, cichy jak mysz i tak nieśmiały. „Tak, jestem w porządku. Czuję się dobrze." Czekam chwilę przed tym, aby odejść, ale wtedy słyszę ją ponownie. „Czy mogę cię o coś zapytać?"
        „Oczywiście,” zapewnią ją, stając bliżej drzwi do kabiny.
        „Twoi rodzice są rozwiedzeni, prawda?”
        „Tak.”
        „Czy oni kiedykolwiek się zdradzali nawzajem?”
        Ona brzmi tak jakby była mała i przestraszona. Czuję się za nią. Wiem, jak trudne może być mieć rodziców, którzy walczą.  Jestem pewna, ze jej ojciec jest burmistrzem, to sprawia, że ona nie chce o tym dużo mówić. „Nie, ale wiem, jak to jest żyć wśród ludzi, którym nie układa się tak dobrze."
        Drzwi otwierają się by ujawnić Kiera. Jej niebieskie oczy się zaszkliły, policzki są mokre od łez. Ona wygląda zaskakująco podobna do matki, ale jest coś trudniej o niej. Pewne określenie jej matka brakuje. "Myślę, że moja mama zdradza mojego tatę."
        Jestem zaskoczona z informacjami, jakie ona dzieli się ze mną. Nie tylko przez jej otwartość, ale fakt, że Terry Chapman może być zdradzany. Nie jestem do końca pewna, co zrobić. Więc oferuję jej przytulenie, które łaskawie przyjmuje. „Bardzo mi przykro, że musisz być w centrum tego. Nie miałam do czynienia z zdradzaniem rodziców. Ale może Twoi będą w stanie naprawić to i popracować nad tym czy to prawda."
        Ona kiwa głową i wyciąga się z uścisku, tak jak drzwi się otwierają, ujawniając pani Chapman. Ona daje mi słaby uśmiech i staram się ją zwrócić go, chcąc wyjść z tego pomieszczenia. Daję Kiera’ze ostatni uspokajający uśmiech zanim wyjadę, i mam nadzieję, że pomogłem ją trochę.
        W drodze powrotnej do mojego taty zaczynam zdawać sobie sprawę, że moje miasto może nie być tak proste jak się wydaje. Potrzeba tylko trochę kopania odkryć brzydką prawdę.

No comments:

Post a Comment

Dziękuje za poświęconą minutę i przeczytanie. Na komentarze odpowiadam pod nimi.