Friday, November 13, 2015

Chapter Ten: Foreboding Funerals.

22 marca 2015r.
        Ponieważ jest to niedziela, poszłam na pogrzeb. Jestem w czarnej sukience i zastanawiam się, chodząc wokół przedsionka dużego Kościoła. Trumna została ustawiona na trzech stołach. Są zdjęcia z Claire i prezentowane osiągnięcia życiowe, a także księgę gości do wpisania myśli o niej.
        Szpiegowałam Roberta Jonesa i jego żonę jak chodzili wokół, mieli ponure wrażenia na ich twarzach. Jest młoda dziewczyna z nimi. Jej oczy są spuchnięte i jej wargi drżą. Ona ma takie same ciemne włosy jak Robert, ale jej oczy są ciemne, w przeciwieństwie do jego niebieskich. Ona nadal jest bez wątpienia jego córka. On nie wydaje się, aby pocieszał ją dużo w jej stanie nędzy.
        Chapmansowie weszli z Kierą, rozmawiając z kilkoma ludźmi, wraz z sympatią w ich oczach. Zwłaszcza w Pani Chapman. Jej oczy są prawie napełnione przez łzy. Panna Beth rozmawia z Sarah McCleethy po drugiej stronie pokoju. Pani Dunphy idzie w kierunku wszystkich, rozmawiają o jej córce z napiętym głosem.
        Podeszłam do Panny Beth, a ona daje mi słaby uśmiech, gdy wycierają oczy. „Cześć Cora. Jak się trzymasz?" Pyta. Wzruszyłam lekko ramionami i daje jej spojrzenie, które, mam nadzieję, przechodzi do smutku. Ona kiwa głową i ogarnia mnie w uścisku, który opuszcza ze mnie poczucie winy.
        Czy oszukuje wszystkich? W tym siebie? Nie wiem, kim naprawdę była Claire Jones. I prawie nigdy nie rozmawiałam z nią, a na pewno nic nie wiedziałam o jej życiu. Jestem smutna, że umarła? Tak. Ale nie w ten sam sposób, jak wszyscy tutaj są. Jej śmierć nie jest czymś, co znacznie wpływa moje życie. To nie jest coś, co należy zabrać ze sobą osobiście, ale jestem z jakiegoś powodu. Czy to samolubne z mojej strony, gdy ona nie znaczyła nic dla mnie, kiedy żyła?
        Panna Beth puszcza mnie i pozwalam tym myślom ucieknąć ode mnie. „Cieszę się, że nie będzie otwartej trumny. Mam jeszcze obraz w mojej głowie, gdy ją znalazłam. Nie sądzę, że mogę patrzeć na nią jeszcze raz," Sarah mówi, kręcąc głową. Panna Beth przytakuje.
        „Pamiętajmy, Claire, jak była, a nie, co się z nią stało," stwierdza pani Beth. „Mam nadzieję, że to zostanie rozwiązane szybko. Policjanci są po prostu dają mi złe uczucie, wiesz? Jak oni swój czas zabierają w tym, a nie martwiąc się światem*."
        „Coś nie jest w porządku z tym,” Sarah się zgadza. Jej brązowe dłonie są nerwowe, jak jej oczy skanują pokój. „Pamiętam ten dom. Coś się tam stało. Nigdy nie ufałam policji, ale myślę, że mogą ukrywać coś o Claire... Po prostu to nie jest w porządku."
        Jej oczy wylądowały na kimś po drugiej stronie pokoju, a ona zbladła jak duch. Śledzę jej wzrok i zobaczyłam jak Szeryf Staton rozmawia z Robertem Jonesem. Nie mogę powiedzieć, który z nich wystraszył Sarah, ale nie mogę za bardzo zapytać. Panna Beth tylko kręci głową ponownie.
        Wszyscy jesteśmy zwołani dalej do wewnątrz kościoła i aby usiąść na ławkach. Z przodu leży trumna, zamknięte na świat i pokryte ozdobą flory. Kilka osób udają się mówić o niej, w tym jej matka. Proboszcz Kościoła idzie na scenę, mówiąc o życiu po śmierci i co to dobra kobieta, jak Claire może oczekiwać.
        Skanuje pomieszczenie, patrząc na wszystkich. Szpieguje jak doktor Becker i jego drżące kolano jak on patrzy na zegarek, co minutę lub tak. Roger Chapman ma kamienisty wyraz twarzy, jego ramię jest wokół Terry, które wydają się ledwo trzymać razem. Wydaje się dziwne, biorąc pod uwagę, że nie była zbyt rozbita w pracy na drugi dzień. Wiem, że to pogrzeb, a wszystko, ale nadal była by w boleści, przynajmniej trochę w piątek.
        Robert Jones ma wygląd, który przypuszczam może uchodzić za sympatyczny, ale wydaje mi się bardziej pusty. Jego żona nie wydaje się zbyt zdenerwowana, ale nie spodziewałbym się, żeby była. A Melody... Wciąż płacze, siedzi obok jej babci, która ją pociesza. Chcę wiedzieć więcej o Melody. Muszę porozmawiać z nią.
- - - - - - - - - - - -  - - -
        Po pochówku orientuje się, że podążam za Robertem Jonesem na odległość. Jeździe do motelu na obrzeżach miasta z Melody i jego żoną. Idą do środka i nie wychodzą znowu na zewnątrz. Około piątej blondynka wychodzi. Kusi mnie, aby pójść za nią, ale jestem bardziej skłonna zobaczyć, co Robert może robić.
        Wbrew mojej lepszemu wyrokowi, zostawiam swój samochód, który jest zaparkowany na parkingu McDonalda i idę do motelu. Nie jestem do końca pewna, czy oni są w pokoju. A ja nie mam wiele sposobów, aby się dowiedzieć, więc nie mam dużo planów. Dobrze jest, dopóki znajomy dostawca pizzy nie zatrzymuje się.
        On trąbi z uśmiechem widząc mnie i macham na niego. On parkuje i wysiada z samochodu wraz z pizzą w ręku. „Jesteś pewna, że nie śledzisz mnie?" Zapytał i śmieję się trochę, potrząsając głową. ”Co robisz w motelu mając na sobie okazyjną sukienkę?"
        „To nie jest ważne,” mówię, odwracając rozmowę z dala ode mnie. „Do kogo dowozisz pizzę?”
        „To rodzaj dziwnego pytania,” mówi z stłumionym uśmiechem. Kiedy widzi, że chcę odpowiedź, jego ton głosu jest lekko zakłopotany. „Um, do Roberta Jonesa. Dlaczego chcesz wiedzieć, kim są moi klienci?”
        Robert Jones dostaje pizzę. Jego żona jest na zewnątrz. Jeśli uda mi się zastać Melody samą w tym pokoju tylko na minutę lub dwie, być może uda mi się z nią porozmawiać. „Czy mogę prosić o malutką rzecz?" Pytam, jak słodko, jak to tylko jest możliwe. On patrzy na mnie z dziwnym wyrazem, prawdopodobnie zastanawiając się, dlaczego muszę potrzebuję przysługi teraz. ”To nie zajmie dużo wysiłku z Twojej strony."
        „Co to jest?” Pyta się, opierając się o swój dostawczy samochód.
        „Wszystko co musisz zrobić to zaczekać dwie minuty tutaj i iść dostarczyć pizzę. Upewnij się że Robert Jones wyjdzie ze swojego pokoju żeby odebrać pizzę i tylko graj na zwłokę przez dwie do pięciu minut,” mówię, robiąc plan spontanicznie. On wygląda jakby miał powiedzieć nie lub zapytać się dlaczego, więc mówię szybko zanim on może mi odpowiedzieć. „Proszę? Wyjaśnię Ci potem, jeśli zechcesz.”
        Jest cichy przez moment, kompletując w jego głowie. „To nie wprawi mnie w kłopoty w pracy?”
        „Nie, Twoja praca jest kompletnie bezpieczna.”
        „Nie robisz nic nielegalnego?”
        „Oczywiście że nie. Nie panikuj o tym, po prostu to zrób. Wchodzisz w to, czy nie?" Pytam. W końcu kiwa głową i daję mu szybki uścisk. I dziękuję przed wejściem do wewnątrz. Ma nagłe uczucie szoku trochę, ale jestem bardzo podekscytowana tym.
        Istnieje niewielka sala przed recepcją, więc każdy, kto tam jest nie może mnie zobaczyć. Szukam szafy i otwieram ją, znajduje materiały eksploatacyjne, w tym fartuch i prochowiec. Umieszczam to na płycie i biorę prochowiec, a także kilka kartek, starając się wyglądać jakbym tu pracowała. Harry jest minutę później, daje mi dziwne spojrzenie i lekki chichot.
        „Możesz wziąć pizzę z powrotem do pokoju, żeby dostarczyć," recepcjonista mówi Harry’emu. Ja po cichu modlę się w mojej głowie aby Harry nie wyciągnął się w tę opcję. Nie wiem, jak dobrym jest kłamcą, czy recepcjonista uwierzy w to, co mówił.
        "Mój szef nie chce, żebyśmy nie chodzili już do pokoju, tylko dostarczenie do recepcji," Harry wyjaśnia. Zgaduję, że recepcjonista dał mu zdziwione spojrzenie, ponieważ kontynuuje. "Właśnie ze względu bezpieczeństwa. Nigdy nie wiesz, kto może być w tych pokojach."
        „Rozumiem. Jakie jest nazwisko odbiorcy?” Cholera. On nie zapytał o numer pokoju. To sprawia, że to jest trudniejsze dla mnie.
        „Robert Jones.” Słyszę jak recepcjonista wciska guziki na jego telefonie i mówi Robertowi że jego pizza jest tutaj. Przemieszczam się w dół korytarza dopóki ledwo mogę zaznaczyć korytarz z pokojami. Robert wyłania się i zdaje się pochodzić od czwartych drzwi w dół.
        Jak tylko dociera do Harry'ego i zaczyna transakcji pieniędzy, muszę przejść obok z głową w dół, mając nadzieję, że nie rozpozna mnie. Nikt nie zwraca na mnie uwagi jak przechodzę obok nich i do jego pokoju. Mogę lekko usłyszeć Harry przeprasza, że nie jest w stanie znaleźć jego reszty i śmieje się trochę w głowie.
       Pukam lekko do drzwi. "Czyszczenie", mówię. Nikt nie odpowiada, więc powoli otwieram drzwi i wchodzę do pokoju. Melody siedzi na jednym z łóżek, patrząc na mnie. To sprawia, że chcę podskoczyć trochę, aby być uczciwym. Nie spodziewałam się jej tam spotkać.
        „Sprzątaczki nie przychodzą kiedy goście są wciąż w pokoju,” mówi, wciąż patrząc. Mądre dziecko. „Byłaś na pogrzebie. Wciąż masz na sobie swoja sukienkę. Dlaczego tutaj jesteś?”
        Róż pojawia się na moich policzkach. Ona jest bardzo spostrzegawcza jak na dziesięciolatkę. „Aktualnie miałam nadzieję porozmawiać z Tobą. Znałam Twoją mamę. I potrzebuję się dowiedzieć trochę o Twoim tacie,” wyjaśniam, zamykając drzwi za mną.
        „Kim jesteś? Co chciałabyś wiedzieć o moim tacie?” Pyta, patrząc na mnie pytająco. Przemieszcza się, więc siedzi ze skrzyżowanymi nogami i kontynuuje patrzenie się na mnie. Będzie trudno kłamać jej. Te oczy mogą przejrzeć w Tobie prawdę.
        „Nazywam się Cora Hamilton. Jestem ciekawa kilku rzeczy, rzeczy których ty tylko możesz powiedzieć mi.” Ona kręci głową, ale nie że mówi nie. Wygląda na … przerażoną.
        „Samantha zaraz wraca. Także jest mój tata. Powinnaś wyjść,” mówi mi, wstając i idąc do drzwi. Jej oczy są szerokie jak zaczyna popychać mnie w stronę szafy. „Idzie! Nie możesz tu być, musisz się ukryć."
        Robię jak ona mówi i chowam się w szafie. Otwierają się drzwi i słyszę mruczenie coś o "głupi dupek od pizzy, bez sensu w ogóle." „Możesz wziąć kawałek. Idę wziąć prysznic," Robert mówi, kładąc pizzę na łóżku.
        Są kroki po pokoju przez minutę i biorę ten czas, aby spróbować spojrzeć na szafę. Naprawdę nie ma nic tutaj, widząc, jak on jest tu tylko przez kilka dni. Jest coś na podłodze i powoli schylam się aby spojrzeć na to. Czarny bluzę z kapturem. Czarne dżinsy. Podobnie jak ta osoba miała na sobie w nocy, kiedy włamałam się do domu Claire.
        Łapię bluzę z kapturem i rzeczy z arkuszami, które trzymam. Sekundę później pojawia się melodia, pozwalając wyjść mi z szafy. Ona kładzie palec na ustach, a ja podążam za nią w milczeniu do drzwi. „Będę z Tobą rozmawiać, ale nie teraz. Znajdę sposób," mówi mi, jak mam wychodzić z pokoju. Kiwam głową i uśmiecham się do niej, zanim ona wycofuje się do środka i zamyka drzwi.
        Na szczęście ktoś się melduje, kiedy przechodzę przez recepcję i mam możliwość odłożenia arkuszy, lady i prochowca w ich prawidłowe miejsce i wyjście na zewnątrz.
        „Zaczynałem się martwić. Przepraszam, ale nie mogłem go dłużej zatrzymać, ale szybko się zirytował.” Mówi Harry z środka jego auta. Jego oczy patrzą na bluzę z kapturem w moich rękach i widzę zmartwienie na jego twarzy. „Ukradłaś to? Powiedziałaś że nie zrobisz nic nielegalnego.”
        „Cóż, to jest tylko bluza z kapturem. I kiedy mówiłam to, nie planowałam nic brać,” powiedział w mojej obronie. „Teraz chcesz abym Ci to wytłumaczyła?”
        W końcu, skończyłam jeżdżąc z nim wokół jego przystanków i mówiąc mu wszystko, co wydarzyło się od włamania do domu Claire Jones. Słuchał uważnie i dając swój wkład na to, co myśli. Jestem wdzięczna, że nie sądził mnie lub nie dowierzał w to co mówiłam mu.
        On szybko staje się świetnym przyjacielem, może nawet więcej. Czy jestem gotowa podjąć ryzyko, jak to? Nawet jeśli połowa dziewczyn z mojej klasy była, ja nigdy nie byłam w tym rodzaju kłopotów wcześniej
       „Hej, um, Kyle i Justin myśleli o waszym przyjściu jeszcze raz w tym tygodniu," Harry mówi jak podwozi mnie z powrotem do mojego samochodu „Wiesz co, jeśli byście chciały. Oni próbują mnie przekonać abym się też przyłączył, ale nie jestem pewien."
        Ma zakłopotany uśmiech na twarzy i lekkim rumieńcem czołga się po szyję. „Naprawdę? A co myślisz o tym?" Wzrusza ramionami trochę, ale już wiem, że podoba mu się pomysł. „Myślę, że możemy po prostu to zrobić."
    
* nie wiem czy zauważyliście, ale Panna Beth mówi takim slangiem, ”jej” czasowniki kończą się np.: feelin’ czy knowin’ i czasami to trudno to przetłumaczyć, zachowując ten slang 

No comments:

Post a Comment

Dziękuje za poświęconą minutę i przeczytanie. Na komentarze odpowiadam pod nimi.