Friday, November 27, 2015

Chapter Twelve: Nervous Ninny.

24 marca 2015r.
      „Rozwiązane jakieś tajemnice?” Pyta Harry, siadając koło mnie. Klasa jest dość głośna, każdy pracuje z ich partnerem przy stoliku nad zadaniem. Jacobowi udało się znowu zostać w domu, zostawiając mnie na pastwę mojej własnej inteligencji.
        Nie dlatego, że się martwię, jestem pozostawiona sama. Harry zawsze wydaje się, by być niedaleko mnie. Uśmiecham się trochę i patrzę w górę na Pana Snydera. On jest zajęty kimś po drugiej stronie sali, więc pozwalam powiedzieć Harry'emu o zobaczeniu Terry Chapman i dzieci Doktora Beckera.
        „Ale to nie jest tak naprawdę na temat Twojego morderstwa, prawda? Nawet jeśli jest, to co się dzieje między nimi, nie wydaje się mieć związek z tym czego szukasz. To tylko kolejny dramat rodzinny,” on rozumuje. Kręcę głową, uśmiechając się lekko. 
        „Lubię w jaki sposób nazywasz moje morderstwo, to jak ja byłam by tą zabitą.” Uśmiechnął się z małym wzruszeniem ramion. „Rozpraszasz mnie. Zrób z siebie użytek i pomóż mi z termodynamiką.”
        On aktualnie próbował mi pomóc przez chwilę. I to zaczęło dawać mi myśl że Harry nic nie wie o naukach ścisłych i to że on nigdy nie będzie nauczycielem. „Jak to zrobiłeś że pozwolili Ci tutaj uczyć?”
        Odchylając się do tyłu na krześle, wzrusza ramionami, wreszcie rezygnując z pomagania. „Ty żyjesz wokół tej uczelni chwilę. Zgaduję, że znasz ludzi, którzy nie są najjaśniejsi z jasnych." Kręcę głową, daje mi łatwy dzieje uśmiech. „Ile masz lat?"
        „Osiemnaście,” odpowiadam nie patrząc w podręcznik. „Dlaczego?”
        „Tylko się zastanawiam,” odpowiada z wzruszeniem ramion. Podejrzliwie trzymam oko na nim. Nawet jeśli rozmawialiśmy kilka razy poza szkołą, to nigdy nie było o jednym z nas. Zawsze chodzi o jakieś sprawy.
       „Cóż, ile Ty masz lat?” To było jedno z dziwnych pytań zadanych praktykantowi. Próbuję sobie wyobrazić, prosząc o coś innego i mam dziwne poczucie biernego zażenowania na coś, co się nigdy nie zdarzyło.
        „Właśnie przekroczyłem dwudziestkę,” odpowiada, wyglądając prawie na dumnego z siebie. Wracam do pracy, ale on zostaje i patrzy dopóki Pan Snyder nie woła go do innego ucznia. „Wychodzisz dzisiaj ze swoimi przyjaciółmi?” Pyta szybko, przed tym jak odchodzi.
    Rumieni się, aż do szyi, a ja nie oszczędzam mu uśmiechu. „Prawdopodobnie". Uśmiecha się raz jeszcze przed odejściem i czuję się bardziej nerwowa niż przewidywałam o dzisiejszej nocy.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
        Zgodziłam się z prośbami przyjaciół i poszliśmy znowu do domu Justina. Nawet jeśli aktualnie chciałam iść tym razem, oni nie musieli tego wiedzieć. Moje nerwy były na wysokim poziomie, ale przynajmniej moje nerwy dzisiejszego wieczoru mogą się przejmować czymś przyjemnym, a nie morderczym. Czymś z brązowymi włosami i zielonymi oczami z krzywym uśmiechem, któremu nic nie pomoże pomóc ale powraca.
        Teraz stoję na zewnątrz jego frontowych drzwi z dwójką moich przyjaciół i czuje się nie pewna siebie. Nawet jeśli jestem z moimi przyjaciółmi i innymi ludźmi, wiedziałam że Harry będzie miał moją uwagę. Czy to jest okej? Wiem że to jest niewłaściwe. Wiem że to może mnie wpędzić w kłopoty w szkole.
        Znowu, Carter i Heidi nie są zmartwione jego obecnością tutaj. One nie są nim zainteresowane. A ja jestem nim zainteresowana? Tak. A czy on jest zainteresowany mną? Tak myślę. Więc to może nie jest dobra rzecz żeby rozmawiać z nim? Czy może powinnam przestać się o to martwić przez cały czas.
        Weszliśmy jak ostatnim ale teraz różnicą jest Harry. Siedzi w salonie z resztą chłopców, zajmując więcej miejsca niż to jest konieczne. On widzi mnie, przynajmniej tak mi się wydaje. Patrzę na moje stopy i uśmiecham się trochę.
        Po chwili wszyscy siedzimy w pół pijani, robiąc żarty z Harry’ego. „Więc która z Was dziewczyn chce mieć teacher kink?” Pyta Kyle, poprawiając swoje słowa. „Kto chce dostać lanie od Pana Stylesa?”
        Wszyscy się śmieliśmy, ale nikt tak głośno jak Harry. „Ty prawdopodobnie chcesz, prawda?” Kyle spytał Carter. Chrząknęła i odsunęła jego rękę daleko od niej. „Wiesz czego się ostatnio dowiedziałam? Dlaczego ten koleś nigdy nie pije z nami. On jest kurwa lekki, to dlatego.”
        On nie jest zły. Harry był pierwszym z nas, aby popaść w odrętwienie i zaczął się śmiać na rzeczy, które nie były śmieszne. Nie wypiłam wiele. Tylko tyle, żeby być tylko lekko wstawioną.
        Harry wpatrywał się we mnie przez większość nocy, patrząc na moje reakcje na żarty, nawet dotykając moich ramion czy kolan kilka razy. Kyle podniósł swój kubek jak król. „Kto pójdzie po alkohol?" On pyta, wskazując na puste wszystkie butelki. „Podpity i trzeźwa. Wymarzony zespół. Idź zdobyć."
        Wskazał swoją ręką Harry’ego i mnie. Jego słowa brzmiące bardziej jak 'dreameam, gahg i tit’. Harry złapał mnie za rękę, ciągnąc mnie za nim. Carter gwizdała za nami, ale nie przeszkadza, mi to aby odwrócić się i przewrócić oczami.
        Nie wiem gdzie jest trzymany alkohol i wątpię że Harry może iść w dobrym kierunku. Zaskakuje mnie nawet nie próbując. Jego oczy są na mnie jak ja przynajmniej udaje, aby spróbować spojrzeć, unikając wspólnego patrzenia się w oczy. „Cieszę się, że przyszłaś dziś wieczorem. Lubię rozmawiać z Tobą", mówi.
        Nie odpowiadam, ale mogę poczuć swoje bijące serce w klatce piersiowej. Jak on się przybliża bicie się nasila, aż to jest wszystkim co słyszę w pokoju. Nie jestem świetna w prowadzeniu rozmowy o sobie lub kimkolwiek z kim rozmawiam. Głównie właśnie kończę czując się zakłopotana. On robi krok w moim kierunku, co sprawia że muszę na niego spojrzeć.
       "Twoje włosy wyglądają jak toffi", mówi z rozmarzeniem, kręcąc kawałek wokół palca. Zaczynam śmiać się z niego, w jego złagodniałym stanie. Wszystkie jego słowa są lekko niewyraźnie razem, jakby był tylko na pół jawie.  Jest to jeden z najśmieszniejszych rzeczy jakie widziałam w ostatnim czasie. "Kiedyś jadłem te cukierki toffi w domu. Były tak dobre. Wyglądasz dokładnie jak one."
        Śmieję się ponownie, gdy jest bliżej mnie, dopóki jestem dociskany do lady. „Myślę, że jesteś naprawdę pijany i wyglądasz dokładnie tak jak podekscytowany pies", mówię mu. Jego oczy są zamknięte, ale jego uśmiech pozostaje na miejscu, gdy kręci głową. Moje włosy spadają luźnie, jak rozplątuje je ze swojego palca.
        Zaskakuje mnie, kładąc ręce na mojej talii i ustawiając mnie na blacie. Ledwo mogę usłyszeć, jego mamrotanie pod nosem, 'Up you go'. Jestem bardzo zdenerwowana, ale Harry jest swobodny i pijany, że to uspokaja moje nerwy przynajmniej na trochę.
        „Co ty robisz?" Pytam się przez śmiech. On cofnął się trochę, wyciągając ramiona i starając się nie stracić równowagi. Nieco przypominające osoby wysadzające rurki umieszczone w przedniej części salonów samochodowych. To wysyła nową falę śmiechu, ale mu to nie przeszkadza.
        Jego oczy wreszcie się otwierają ponownie i widzi mnie. Śmieje się i dołączam się. Ten śmiech to jest coś co tylko usłyszałam raz wcześniej. To wysoki ton, niemal krzyk i uciszam go poprzez własny śmiech. Kołysząc się, podchodzi rozpromieniony do mnie znowu. Jego palce rysują nieznane wzory na tkaninie spodni, które opierają się na moim udzie. „Wyglądasz naprawdę dobrze w tych legginsach, wiesz? Widziałem Cię wcześniej i moje oczy prawie spadły z mojej głowy."
        Ognisty rumieniec zaczyna się w moich palcach aż do moich policzków.  Jestem wdzięczna, że jest zbyt pijany, żeby to zauważyć. Wiem, że nie mam ciała Carter, ale słysząc, jak mówi to, jest nieco satysfakcjonujące. Nawet jeśli nie całkowicie chce mu uwierzyć. „Mam nadzieję, że przyjdziesz znowu. Brian powiedział mi abym trzymał się z daleka od Ciebie w klasie. Powiedział, że nie chce mnie zwolnić. A ty jesteś jednym z dobrych uczniów, a on nie chciał abyś się odwróciła od tego."
        „Może nie powinnam tu być teraz. Nie sądzę, że chcesz się mieć kłopoty", mówię. Kręci głową, patrząc mi w oczy. Ja wstrzymuję oddech, nie wiedząc, co zrobić lub powiedzieć. Więc postanawiam usiąść i gapić się na niego. Jego palce znajdują moje.
        „I nie obchodzi mnie to że będę miał kłopoty. Pewnie wyrzucą mnie po tym roku i tak. Ale jesteś naprawdę inteligentna. Zdeterminowana, ale nadal jesteś bardzo wyluzowana. Wyglądasz naprawdę dobrze w legginsy. A ostatni raz byłaś tu rodzaju pobudzona, ale bardzo mi się to podobało. Również ty-"
        "Czy istnieje punkt, aby można przestać wymieniać cechy o mnie?" Pytam, trochę mi to schlebia ale jestem bardziej nerwowa. Przede wszystkim rozbawiona jego postawą. Jego uśmiech się pojawia ponownie i jego wolna ręka chwyta moją, poruszając się wokół.
        Uśmiecham się znowu do niego i on się śmieje, potrząsając głową. „Chciałbym abyś ukończyła teraz szkołę, więc nie wpakowałbym się w kłopoty,” mamrocze. Jego ręka uwalnia się od mojej i idzie do mojego biodra. Mój oddech grzęźnie w gardle jak on pochyla się nade mną.
        On pachnie trawa i przypomina mi siedzenie obok jeziora. Czuję jego usta gryzą moją szyję i miesza mi trochę w głowie. Niechlujne pocałunki są przyczepiane w dół mojej linii szczęki i przez obojczyki. Moje ręce trzęsą się na moich kolanach i jestem zamrożona w miejscu, nie wiedząc, co robić. Zatrzymuje się i odsuwa się, przyciskając czoło do mojego i znowu chwycił moje ręce.
       „Ty się trzęsiesz," stwierdza. Jego kciuki pocierać koła z tyłu moich rąk. Kiwam głową. „Chcesz abym się zatrzymał?" Kręcę głową, zaskakując samą siebie trochę. Odłączam moje ręce od jego. Znajdują miejsce na jego szyi. Jego źrenice są duże, jak księżyce, jak patrzy mi w oczy.  Uśmiech świeci na jego twarzy, ręce idą z powrotem do mojej talii.
        „To dość niesamowite," woła. Śmieję się na niego i kiwam głową. W jego umyśle, jest pomysł aby mnie całować lepiej niż on rzeczywiście mnie całuje. Potem znowu, jest możliwość niemal przerażająca, niż faktycznie robi to na mnie.
        Spodziewam się aby on kontynuował swoją pijaną wędrówkę, ale on przyciska usta do moich i trzyma mnie mocniej. Jego pocałunek jest głodny i nieco zaniedbany ze względu na jego stan umysłu. Mogę spróbować piwa co on wypił w każdym pocałunku. Jego ręka przesuwa się z pasa do piersi, zasłaniając je. Nie mam nic przeciwko, a on naciska na mnie dalej i moja głowa cofa, uderzając w szafkę za mną. Zaczynam się śmiać, a on ciągnie się uśmiechając. "Ow".
        On się śmieje ze mnie jak masuje tył głowy. „Sorry,” mówi. Jego pijaństwo spada z dziwnego i napalonego dwunastoletniego chłopca do dziwnego i sennego malucha. Moje ręce są w jego posiadaniu. A on znów kołysze się w przód i w tył, mając zabawę w swoim umyśle. „Chcę spać."
        „Nie sądzę że możesz się teraz wspiąć po drabinie,” odpowiadam. Uśmiecha się, kręcąc swoją głową. Mam pewność że moja twarz jest zaczerwieniona. I jestem jeszcze raz wdzięczna że nie kontaktuje. Wciąż mogę czuć jego pocałunki na moich ustach i zaróżowiłam się znowu.
        Harry zamierza protestować, kiedy Kyle wchodzi. Widząc prawdopodobnie co zabrało nam tak dużo czasu aby przynieść wódkę. Harry widzi go i rzuca się na niego. W połowie oczekiwane od niego że pocałuje Kyle również. "Koleś! Chłopiec, stary, mam Ci powiedzieć... Cokolwiek mi dasz... Mi się podoba."
        Oni wymieniają rundę ‘koleś’ i ‘bo’ i muszę zostawić tych dwóch pijaków w ich własnym świecie. Mając nadzieje, że kiedy wejdę do salonu Carter i Heidi nie będą w stanie powiedzieć, co się stało przez zobaczenie mojej twarzy. 

1 comment:

  1. Kolejny bardzo dobry rozdział. Czekam niecierpliwie na następny. :) Pozdrawiam

    ReplyDelete

Dziękuje za poświęconą minutę i przeczytanie. Na komentarze odpowiadam pod nimi.