Thursday, January 14, 2016

uwaga!

Wcześniej już zwracałam uwagę że nie dostaję od Was żadnej zwrotnej odpowiedzi. Po za tym jak może wiecie lub nie to studiuje i ciężko mi jest tłumaczyć rozdziały. Zwłaszcza jak nie dostaje się żadnej "zapłaty". Sama dla siebie nie muszę tłumaczyć bo mogę sobie przeczytać po angielsku na quotev. Wy komentując spędzacie dosłownie 2 minuty, a ja? Ja spędzam na tłumaczeniu każdego rozdziału z 60 - 150 minut. Dużo? Dla mnie tak. Dlatego chcę usunąć bloga i cieszyć się życiem studenckim. 

Friday, January 8, 2016

Chapter Seventeen: Injured Innocent.

29 marca 2015r.
      Chodzę po szkole, czekając, aż Harry wyjdzie. Jestem jeszcze trochę wstrząśnięta z rozmową z Szeryfem Statonem, tym bardziej po Harry nie był tam podczas chemii. Dlaczego on jest przesłuchiwany? I dlaczego to trwa tak długo, aby wrócić? Czy jeszcze jest w biurze z nim?
        Chodząc po korytarzach po szkole przez godzinę zdecyduję, że muszę spojrzeć gdzieś indziej. Być może został on wysłany do domu po przesłuchaniu. Potem znowu, nie został odesłany do domu i Szeryf Staton rzeczywiście miał powód do przesłuchania mnie. Kiedy widzę swój samochód pamiętam, że mam numer Harry'ego i wysyłam mu szybki sms z pytaniem gdzie jest.
         W mojej drodze do domu, decyduję się na dłuższą drogę i przejeżdżam obok policji. To wygląda tak samo jak zwykle, ale jest dodatkowy samochód uznaję, że nie jest zazwyczaj tam. Wygląda na to, może to być samochód Roberta Jonesa. Nie mogę patrzyć na to podejrzanie, więc nadal jadę teraz wraz chorym uczuciem w żołądku.
        To drugi raz, kiedy widziałam Roberta Jonesa z policją. Może oni tylko przesłuchują go... Ale może być również współpracują. Jak wjeżdżam na mój podjazd zdaję sobie sprawę, że jeśli Robert jest na posterunku policji, Szeryf Staton prawdopodobnie jest tam również. Mój telefon nadal nie pokazuje żadnej odpowiedzi od Harry'ego.
        Mam dużo mu do powiedzenia i chcę się o tyle rzeczy zapytać, więc decyduję się do niego zadzwonić. Po piątym dzwonku jestem gotowa, aby się rozłączyć, ale słyszę, że odbiera. Jest cisza na chwilę przed tym jak mówi się.: Halo?" Brzmi normalnie, jeśli nie nieco myląco.
        „Um, cześć. To Cora", mówię, zastanawiając się, czy to był dobry pomysł, aby dzwonić do niego po wszystkim. „Chciałam tylko zobaczyć, dlaczego byłeś wcześniej z Szeryfem Staton. Nigdy nie przyszedłeś do klasy."
        „Tak, nie czułem się zbyt dobrze, więc po prostu poszedłem do domu", odpowiada, ignorując pierwszą część mojego zdania. „To nic wielkiego, ale wciąż nie czuje się zbyt dobrze. Czy myślisz, że możemy być może porozmawiać później? Przykro mi."
        „Nie, nie przepraszaj. Wystarczy, że zadzwonisz do mnie, kiedy czujesz się lepiej, dobrze?" Mówię, próbując nie wyglądać na rozczarowaną. Mówi, że w porządku, a następnie rozłącza się bez słowa. Kładę telefon na kolanach i po prostu siadam na chwilę, myśląc o tym, co właśnie powiedział.
       Nie chcę być podejrzliwy wobec Harry'ego z jakiegokolwiek powodu, ale on zachowywał się dziwnie. Gdy został powołany, by porozmawiać z Szeryfem Statonem wydawał się w porządku, nie był chory w ogóle. Potem po prostu poszedł do domu? To się coś nie zgadza. On był bardzo krótki ze mną rozmawiał... Może jestem przewrażliwiona.
        Harry nie ma nic wspólnego z morderstwem. Jednak był przesłuchiwany... Ale on jest tu niecały rok i nie ma połączenia z Claire Jones, jeśli o tym dobrze wiem. Kiedy powiedziałam jej imię, kiedy pierwszy raz dowiedziałam się, że to ona, nie było żadnego poczucia uznania na jego twarzy lub w głosie.
        Kręcę głową i wynoszę się z mojego samochodu w końcu, podchodząc do drzwi. To bezużyteczne podejrzewać Harry'ego do czegokolwiek innego niż bycie przesłuchiwanym. Jak wkładam klucz do zamka, słyszę coś w środku. Mój tata nie jest teraz w domu. Zamrażam się na chwilę, czekając, a potem słyszę inny dźwięk.
        Nie ma żadnego samochodu zaparkowanego na ulicy, które nie są zwykle tam. I powoli podchodzę do mojego samochodu i biorę łom. Wracam do drzwi, aby je odblokować, wchodzę. Prawie krzyczę, gdy widzę Melody siedzącą na kanapie. Ona patrzy na mnie swoimi wielkimi ciemnymi oczami.
        „Dlaczego jesteś tutaj? Jak się dostałaś do mojego domu?" Pytam, łapiąc oddech z szoku jaki mi dała. Wstaje i wzrusza ramionami, patrząc w moją stronę. Kładę łom na ziemi, czekając na odpowiedź.
        „Okno było otwarte," mówi mi. „Mój tata nie będzie w domu przez jakiś czas. Czekałam na Ciebie. Myślałam, że wrócisz wcześniej."
        Położyłam dłoń na mojej głowie, nadal zastanawiając się o niej będącej w moim domu. „Dlaczego czekałaś na mnie?" Pytam, przechodząc aby położyć torbę na kanapie. Podąża za mną jak cień.
        „Mój tata ciągle rozmawia z policją o co zostało mu skradzione. Mówią o czymś innym też. Jestem przerażona," wyznaje, wyglądają jakby miała się zaraz rozpłakać. „Nie chcę zostać z nim i Samanthą."
        „Dlaczego nie wezmę Cię do babci? Jestem pewna, że ​​chciałaby z Tobą zostać," mówię, próbując zachowywać się jakbym nie była całkowicie bezużyteczna z dziećmi. Ona kiwa głową, ale ona zaczęła płakać. Biorę chusteczki i ocieram łzy z twarzy. „Dlaczego boisz się zostać z tatą?"
        „On teraz jest zawsze zły. Nie ma go przez cały czas, nie wiem gdzie jest. Słyszałam, jak mówi Samanthcie, że ​​cokolwiek może ukradziono to może umieścić go w więzieniu," mówi wciąż płacząc. Łapię kilka więcej chusteczek.
        Prowadzę ją z domu do mojego samochodu. „Jestem pewna, że wszystko będzie dobrze. Po prostu bądź teraz z babcią, a ona będzie dbać o Ciebie. To dobra kobieta."  
       Melody kiwa głową, dostając się do samochodu. Ona jest spokojna z wyjątkiem kilku pociągnięć nosem w niewielkiej jeździe. Pani Dunphy jest na podwórku, w ogrodzie, kiedy podjeżdżamy. Widzi Melody w samochodzie i przestaje robić. Daję jej mały uśmiech jak idziemy.
         „Melody chce się z Tobą zostać przez kilka dni", mówię jej, patrząc jej w oczy. Ona wydaje się zrozumieć, co mówię i kiwa głową. Potem patrzy na Melody i posyła jej ciepły, kojący uśmiech.
         „No cóż, ona jest zawsze mile widziana tutaj. Dlaczego nie wejdziecie do środka i nie zjemy jakiejś kolacji? Zrobię Ci to co zechcesz", mówi, pochylając się do wysokości Melody. Melody kiwa głową i uśmiecha się lekko, wycierając oczy. Wychodzę, chcąc zostawić je razem.
         Dzięki Melody, mam więcej informacji na temat Roberta. A ona jest bezpieczna w domu jej babci. Teraz wszystko, czego potrzebuję, to dowiedzieć się to Harry.

Friday, January 1, 2016

Chapter Sixteen: Persecuting Police.

29 marca 2015r.
      Kolejny test, drugi blisko. Zrobiłam nic z pracy domowej na AP Government*, ale jestem w stanie uzyskać 'A' na teście przez dobrego zgadywania. Pan Moore daje mi surowo i mówi mi: „Nie pozwól, talent rozpuścić w lenistwo. Jesteś inteligentna, ale tylko jesteś tak daleko."
      Opuszczam klasę narzekając jak idę na lunch. Szkoła wydaje się drugim priorytecie w tym momencie, który tylko jest to trochę niepokojące. Wiem, że powinna być zawsze na pierwszym miejscu, ale ostatnio po prostu nie obchodzi mnie za bardzo. To chyba za późno na aplikowanie na uniwersytety, więc wezmę sobie roczną przerwę, czy mi się to podoba, czy nie. Może nie powinnam się o to martwić.
        To kłamstwo, mówię sobie, żeby nie wybuchnąć w stresie. Myślę, że odmowa jest lepsza niż kryzys. Carter przykuwa moją uwagę przy stole i wyciąga mnie z moich myśli. „Nie jesteś bardzo ostrożna, prawda?" Pyta z uśmiechem, jak podchodzę.
        „Co?" Pytam, siadając naprzeciwko niej. Ona trąca Heidi którą wyciąga z rozmowy z kimkolwiek siedzi przy stole obok nas. Patrzy na mnie i przyjmuje te same spojrzenie co Carter. „O czym mówisz?"
    Cóż," Heidi mówi, Byłam w sklepie rano po pączka i Beth Wiley pracowała. Była jak ‘Jesteś przyjaciółką Cory prawda?’ i powiedziałam jej, że jestem. Potem zaczęła zadawać mi wszystkie rodzaje pytań o to, co się dzieje między tobą a Panem Stylesem ".
        Ona rusza brwi i jęczę, nie mogąc użyć słów aby wyjaśnić plotki. „Proszę, nie nazywaj go Panem Stylesem. To sprawia, że ​​brzmi jak jakiś pedofil czy coś. Mam osiemnaście lat, cokolwiek robimy lub bardziej prawdopodobne nie robimy, jest całkowicie legalne.”
        „Wiesz, jak starzy ludzie są w tym mieście," Carter odcina się. „Jeśli on pracuje, on jest dla ciebie za stary. Wszystko mówię, że trzeba się uczyć, cokolwiek znaczy. Wiem, że nie jesteś jedną z dziewczyn, które normalnie to zrobią, ale myślałam, że widziałaś wystarczająco dużo fuck up, aby wiedzieć, jak grać w tę grę. "
        „Zamknij się, że nie jest to gra", mówię jej, mój nastrój zakwasza się przez sekundę. „I tylko ona wie, bo zaczął mówić do mnie w sklepie. To nie moja wina."
        Carter chciała powiedzieć coś jeszcze, kiedy Heidi wtrąca. „Powiedziała także, że starasz się grzebać w policji gównie. Co z tego?" Obie patrzą na mnie wyczekująco, ale nic nie mówię. „Czy nadal próbujesz znaleźć mordercę Pani Jones czy cokolwiek innego? Myślałem, że Ci to minęło."
        „To jest to, co nie przechodzi, aż go znajdzie," bełkocze. Mogę praktycznie czuć Carter przewracającą oczami. „Ale daj spokój, ludzie czy nie widzieliście tego, co policja robi? Nic! Oni nic nie robią! Przynajmniej się staram". 
             „Ale naprawdę można coś zrobić? Nie, nie można. Nie masz dostępu do żadnego z dowodów lub laboratoriach jak oni. Nie można kwestionować nikogo, zwłaszcza ich. Jezus, jeśli nie chcesz, żeby do Ciebie przyszli, proponuję po prostu przestać cokolwiek myślisz, że robisz. Bo teraz, po prostu wygląda jak starasz się wkurzać ludzi. "
        Carter milknie ponownie i staje się zła. I naprawdę nie mam gdzie pójść, więc po prostu staję samotnie w kolejce po lunch, otoczona przez ludzi, o wiele bardziej szczęśliwych, niż jestem. Heidi przychodzi po kilku minutach. „Wiesz, że ona po prostu nie chce mieć kłopotów, prawda?"
        Nie odpowiadam i wzdycha, opierając się o ścianę obok mnie. „Pokaż jej, co znalazłaś, a ona może się przekona. Wierzę Ci, ale myślę, że powinnaś być bardziej ostrożna. Wiesz jacy są tutaj ludzie."
        Czeka na odpowiedź, ale nie mówię jeszcze raz, głównie dlatego, że wiem, że ona ma rację. Wciąż jestem wściekła o to jednak. Po chwili milczenia ona wraca na swoje miejsce, a ja wychodzę z łazienki chowając się w łazience aby leczyć moją dumę, zanim ponownie dołączę do nich przy stole.
        Nikogo tu nie ma, więc mam czas by zadzwonić do mamy. Ona odpowiada po drugim dzwonku. „Cora? Hej, co trwało tak długo, aby zadzwonić do mnie? Mam dużo do powiedzenia, jeśli już wreszcie masz czas teraz."
        „Nie mogę mówić zbyt długo", mówię, chcąc wydawać wesoła. „Jestem w szkole, jem obiad teraz. Chciałam tylko sprawdzić i powiedzieć hej. Ponadto, um, nie sądzę, że przyjadę do Ciebie podczas przerwy wiosennej."
        „Och," mówi, i słyszę jak wypuszcza powietrze. Potem znów usłyszeć jak je wdycha jak ona robi własne plany bez mojej zgody. „No cóż, zobaczymy. Nie wszystko musi być postanowione teraz. Zobaczymy się niedługo. Chcesz usłyszeć o-"
        „Mamo, ja naprawdę muszę iść teraz. Obiad ma się ku końcowi, a ja musze się dostać do klasy" kłamię, nie mogąc myśleć o tym. Ona wie, że kłamię, ale ona nie chce nic z tym zrobić. „Kocham cię. Porozmawiam z Tobą wkrótce, dobrze?"
        Kiedy się rozłączam czuje się bardziej oczyszczona niż wtedy kiedy weszłam do łazienki. Wychodzę z łazienki i dostrzegam coś dziwnego w sekretariacie. Szeryf Staton rozmawia z sekretarką. Ona mnie szpieguje i macha do mnie. Tyle, ile bym teraz dała aby pobiec do Carter i Heidi i udawać, że nigdy nie widziałam, wie że to zrobiłam więc jest to nieuniknione.
        Szeryf mierzy mnie jak wchodzę, ale wciąż się uśmiecha. „Cześć, Cora. ​​Chciałem zadać kilka pytań, jeśli to jest w porządku. To jest po prostu dotyczące Claire Jones, ponieważ byłaś jej sąsiadką. Teraz masz osiemnaście lat, więc rodzice nie muszą tu być, ale jeśli chcesz być z tatą w to w porządku."
        „Nie, jest okej bez niego", mówię, starając się nie wyglądać jakbym drżałam. Kiwa głową trochę i znów się uśmiecha, ale wydaje się taki fałszywy. Wracamy do jednej z małych nieużywanych sal konferencyjnych. On zamyka drzwi za sobą i prawie żałuję, że nie mam pięciu lat i nie mogę uciec w ramiona moich rodziców.
        „Mam zamiar to nagrywać, dobrze?" On mówi, wskazując na już ustawioną kamerę. Kiwam głową, siadam przed nim. On siedzi za nią, włączając. „29 marca 2015 11:47. Śmiało i powiedz jak się nazywasz do kamery."
        „Cora Hamilton", mówię ochryple. On pstryka spojrzenie na mnie przez chwilę, a potem z powrotem na swoim notatniku.
        „Teraz, rankiem 16 marca, czy zauważyłaś kogoś w domu Claire Jones? Jakieś samochody na ulicy obok jej domu, a może nawet jedną lub dwie przecznice od domu, które nie były znajome?"
        Jego spojrzenie jest stalowe, jak jego oczy patrzą na mnie. To sprawia, że ​​czuję się jakbym kłamała nawet kiedy mówię prawdę. Naprawdę nie pamiętam, co widziałam lub nie widziałam. Przerabiałam to ponad sto razy w moim umyśle, starając się znaleźć siebie. „Nie, nie widziałam żadnych samochodów."  
        „Co z ludźmi?  Ktoś podejrzany spacerował wokół lub w pobliżu jej domu? "Pyta, unosząc długopis nad swoim notatnikiem.
        „Nie przypominam sobie." Kiwa głową ponownie, pisząc coś, że nie widzę. To sprawia, że ​​jeszcze jestem bardziej nerwowa.
        „Czy jest ktoś, kto wiesz że zazwyczaj odwiedza ją?"
        „Sarah McCleethy jest jej sprzątaczką, ale nie sądzę, że była w domu bardzo często. Nie widziałam jej samochód na podjeździe zbyt dużo", mówię. Moje kolano zaczyna dygotać i kładę rękę na nie.
        „Wiesz, gdzie ona jest?" Czuję, że jestem tą, który ją zamordowała. Jego pytania są proste i myślę, że to dlatego, że to niepokojące. Wszystko, co mówię, wydaje się złą odpowiedzią.
        „Nie.  zawsze zakłada się, że to tylko praca." Kiwa głową ponownie notował coś innego.
        "Koniec, 29 marca 2015 r. 11:56. Dobrze, to wszystko, co mam teraz. dam ci znać, jeśli jeszcze będę musiał się o coś zapytać," mówi z uśmiechem. Uśmiecham się trochę i skinieniem głowy, wychodzę szybko z sali.
        Na mojej drodze widzę Harry’ego jak stoi i czeka. On daje mi zaskoczone spojrzenie. daję mu równie zaskoczone spojrzenie jak on jest wzywany przez z Szeryfa Statona. Staton patrzy na nas i szybko odwracam się od Harry'ego.
        Może muszę być podstępna z tego, co robię.
*pewnie jakiś kolejny WOS