Friday, January 1, 2016

Chapter Sixteen: Persecuting Police.

29 marca 2015r.
      Kolejny test, drugi blisko. Zrobiłam nic z pracy domowej na AP Government*, ale jestem w stanie uzyskać 'A' na teście przez dobrego zgadywania. Pan Moore daje mi surowo i mówi mi: „Nie pozwól, talent rozpuścić w lenistwo. Jesteś inteligentna, ale tylko jesteś tak daleko."
      Opuszczam klasę narzekając jak idę na lunch. Szkoła wydaje się drugim priorytecie w tym momencie, który tylko jest to trochę niepokojące. Wiem, że powinna być zawsze na pierwszym miejscu, ale ostatnio po prostu nie obchodzi mnie za bardzo. To chyba za późno na aplikowanie na uniwersytety, więc wezmę sobie roczną przerwę, czy mi się to podoba, czy nie. Może nie powinnam się o to martwić.
        To kłamstwo, mówię sobie, żeby nie wybuchnąć w stresie. Myślę, że odmowa jest lepsza niż kryzys. Carter przykuwa moją uwagę przy stole i wyciąga mnie z moich myśli. „Nie jesteś bardzo ostrożna, prawda?" Pyta z uśmiechem, jak podchodzę.
        „Co?" Pytam, siadając naprzeciwko niej. Ona trąca Heidi którą wyciąga z rozmowy z kimkolwiek siedzi przy stole obok nas. Patrzy na mnie i przyjmuje te same spojrzenie co Carter. „O czym mówisz?"
    Cóż," Heidi mówi, Byłam w sklepie rano po pączka i Beth Wiley pracowała. Była jak ‘Jesteś przyjaciółką Cory prawda?’ i powiedziałam jej, że jestem. Potem zaczęła zadawać mi wszystkie rodzaje pytań o to, co się dzieje między tobą a Panem Stylesem ".
        Ona rusza brwi i jęczę, nie mogąc użyć słów aby wyjaśnić plotki. „Proszę, nie nazywaj go Panem Stylesem. To sprawia, że ​​brzmi jak jakiś pedofil czy coś. Mam osiemnaście lat, cokolwiek robimy lub bardziej prawdopodobne nie robimy, jest całkowicie legalne.”
        „Wiesz, jak starzy ludzie są w tym mieście," Carter odcina się. „Jeśli on pracuje, on jest dla ciebie za stary. Wszystko mówię, że trzeba się uczyć, cokolwiek znaczy. Wiem, że nie jesteś jedną z dziewczyn, które normalnie to zrobią, ale myślałam, że widziałaś wystarczająco dużo fuck up, aby wiedzieć, jak grać w tę grę. "
        „Zamknij się, że nie jest to gra", mówię jej, mój nastrój zakwasza się przez sekundę. „I tylko ona wie, bo zaczął mówić do mnie w sklepie. To nie moja wina."
        Carter chciała powiedzieć coś jeszcze, kiedy Heidi wtrąca. „Powiedziała także, że starasz się grzebać w policji gównie. Co z tego?" Obie patrzą na mnie wyczekująco, ale nic nie mówię. „Czy nadal próbujesz znaleźć mordercę Pani Jones czy cokolwiek innego? Myślałem, że Ci to minęło."
        „To jest to, co nie przechodzi, aż go znajdzie," bełkocze. Mogę praktycznie czuć Carter przewracającą oczami. „Ale daj spokój, ludzie czy nie widzieliście tego, co policja robi? Nic! Oni nic nie robią! Przynajmniej się staram". 
             „Ale naprawdę można coś zrobić? Nie, nie można. Nie masz dostępu do żadnego z dowodów lub laboratoriach jak oni. Nie można kwestionować nikogo, zwłaszcza ich. Jezus, jeśli nie chcesz, żeby do Ciebie przyszli, proponuję po prostu przestać cokolwiek myślisz, że robisz. Bo teraz, po prostu wygląda jak starasz się wkurzać ludzi. "
        Carter milknie ponownie i staje się zła. I naprawdę nie mam gdzie pójść, więc po prostu staję samotnie w kolejce po lunch, otoczona przez ludzi, o wiele bardziej szczęśliwych, niż jestem. Heidi przychodzi po kilku minutach. „Wiesz, że ona po prostu nie chce mieć kłopotów, prawda?"
        Nie odpowiadam i wzdycha, opierając się o ścianę obok mnie. „Pokaż jej, co znalazłaś, a ona może się przekona. Wierzę Ci, ale myślę, że powinnaś być bardziej ostrożna. Wiesz jacy są tutaj ludzie."
        Czeka na odpowiedź, ale nie mówię jeszcze raz, głównie dlatego, że wiem, że ona ma rację. Wciąż jestem wściekła o to jednak. Po chwili milczenia ona wraca na swoje miejsce, a ja wychodzę z łazienki chowając się w łazience aby leczyć moją dumę, zanim ponownie dołączę do nich przy stole.
        Nikogo tu nie ma, więc mam czas by zadzwonić do mamy. Ona odpowiada po drugim dzwonku. „Cora? Hej, co trwało tak długo, aby zadzwonić do mnie? Mam dużo do powiedzenia, jeśli już wreszcie masz czas teraz."
        „Nie mogę mówić zbyt długo", mówię, chcąc wydawać wesoła. „Jestem w szkole, jem obiad teraz. Chciałam tylko sprawdzić i powiedzieć hej. Ponadto, um, nie sądzę, że przyjadę do Ciebie podczas przerwy wiosennej."
        „Och," mówi, i słyszę jak wypuszcza powietrze. Potem znów usłyszeć jak je wdycha jak ona robi własne plany bez mojej zgody. „No cóż, zobaczymy. Nie wszystko musi być postanowione teraz. Zobaczymy się niedługo. Chcesz usłyszeć o-"
        „Mamo, ja naprawdę muszę iść teraz. Obiad ma się ku końcowi, a ja musze się dostać do klasy" kłamię, nie mogąc myśleć o tym. Ona wie, że kłamię, ale ona nie chce nic z tym zrobić. „Kocham cię. Porozmawiam z Tobą wkrótce, dobrze?"
        Kiedy się rozłączam czuje się bardziej oczyszczona niż wtedy kiedy weszłam do łazienki. Wychodzę z łazienki i dostrzegam coś dziwnego w sekretariacie. Szeryf Staton rozmawia z sekretarką. Ona mnie szpieguje i macha do mnie. Tyle, ile bym teraz dała aby pobiec do Carter i Heidi i udawać, że nigdy nie widziałam, wie że to zrobiłam więc jest to nieuniknione.
        Szeryf mierzy mnie jak wchodzę, ale wciąż się uśmiecha. „Cześć, Cora. ​​Chciałem zadać kilka pytań, jeśli to jest w porządku. To jest po prostu dotyczące Claire Jones, ponieważ byłaś jej sąsiadką. Teraz masz osiemnaście lat, więc rodzice nie muszą tu być, ale jeśli chcesz być z tatą w to w porządku."
        „Nie, jest okej bez niego", mówię, starając się nie wyglądać jakbym drżałam. Kiwa głową trochę i znów się uśmiecha, ale wydaje się taki fałszywy. Wracamy do jednej z małych nieużywanych sal konferencyjnych. On zamyka drzwi za sobą i prawie żałuję, że nie mam pięciu lat i nie mogę uciec w ramiona moich rodziców.
        „Mam zamiar to nagrywać, dobrze?" On mówi, wskazując na już ustawioną kamerę. Kiwam głową, siadam przed nim. On siedzi za nią, włączając. „29 marca 2015 11:47. Śmiało i powiedz jak się nazywasz do kamery."
        „Cora Hamilton", mówię ochryple. On pstryka spojrzenie na mnie przez chwilę, a potem z powrotem na swoim notatniku.
        „Teraz, rankiem 16 marca, czy zauważyłaś kogoś w domu Claire Jones? Jakieś samochody na ulicy obok jej domu, a może nawet jedną lub dwie przecznice od domu, które nie były znajome?"
        Jego spojrzenie jest stalowe, jak jego oczy patrzą na mnie. To sprawia, że ​​czuję się jakbym kłamała nawet kiedy mówię prawdę. Naprawdę nie pamiętam, co widziałam lub nie widziałam. Przerabiałam to ponad sto razy w moim umyśle, starając się znaleźć siebie. „Nie, nie widziałam żadnych samochodów."  
        „Co z ludźmi?  Ktoś podejrzany spacerował wokół lub w pobliżu jej domu? "Pyta, unosząc długopis nad swoim notatnikiem.
        „Nie przypominam sobie." Kiwa głową ponownie, pisząc coś, że nie widzę. To sprawia, że ​​jeszcze jestem bardziej nerwowa.
        „Czy jest ktoś, kto wiesz że zazwyczaj odwiedza ją?"
        „Sarah McCleethy jest jej sprzątaczką, ale nie sądzę, że była w domu bardzo często. Nie widziałam jej samochód na podjeździe zbyt dużo", mówię. Moje kolano zaczyna dygotać i kładę rękę na nie.
        „Wiesz, gdzie ona jest?" Czuję, że jestem tą, który ją zamordowała. Jego pytania są proste i myślę, że to dlatego, że to niepokojące. Wszystko, co mówię, wydaje się złą odpowiedzią.
        „Nie.  zawsze zakłada się, że to tylko praca." Kiwa głową ponownie notował coś innego.
        "Koniec, 29 marca 2015 r. 11:56. Dobrze, to wszystko, co mam teraz. dam ci znać, jeśli jeszcze będę musiał się o coś zapytać," mówi z uśmiechem. Uśmiecham się trochę i skinieniem głowy, wychodzę szybko z sali.
        Na mojej drodze widzę Harry’ego jak stoi i czeka. On daje mi zaskoczone spojrzenie. daję mu równie zaskoczone spojrzenie jak on jest wzywany przez z Szeryfa Statona. Staton patrzy na nas i szybko odwracam się od Harry'ego.
        Może muszę być podstępna z tego, co robię.
*pewnie jakiś kolejny WOS

No comments:

Post a Comment

Dziękuje za poświęconą minutę i przeczytanie. Na komentarze odpowiadam pod nimi.